25 lipca 2011
Epitafium
Mam ostatnią sesję z Pierwszą Damą.
Potem mogę nie zdążyć, tylu w kolejce, żeby odrąbać jej
głowę.
Pokory za grosz, gówniarze. Myślą, że tylko ostatnie tysiąc
lat jest ważne.
Byłem od samego początku. No zdziwiłbyś się.
Długa droga przez mękę ich przykazań.
Uwielbiają być jedynym elementem wystającym ponad kreskę.
Czasem zachlapią atramentem pospiesznie pisane, kolejne
podanie o łut szczęścia.
Wtedy na ułamek sekundy historia ma znaczenie.
Zegarmistrzowska precyzja w odliczaniu potrzebnej miarki
sztucznego uniżenia.
To wielki smutek, patrzeć na upadek Niepokonanej.
Jest tak piękna.
Gdyby choć gwałcili, byłaby nadzieja, że się wyliże, zapomni
twarze oprawców.
Coraz mniej szepcze tych rozkosznych słówek. Chyba się
starzeje, jak ludzie.
A może dokonała się utopia jej samotności.
Te skurwysyny znów tu idą. Rzucają we mnie papierami z
uczelni i ciskają mądrym słowem.
Pijany od perfum barbarzyńców. Zaraz zrzygam się tą żenadą.
Ale już mi nic tutaj. Do końca stanę, tylko ja zrozumiem
swoje epitafium.
Bo kto. Beton zalega na kontach, a w mózgach priorytety rasy
panów.
13 marca 2026
wiesiek
13 marca 2026
sam53
12 marca 2026
wiesiek
12 marca 2026
Weronika
12 marca 2026
sam53
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
wiesiek
11 marca 2026
Atanazy Pernat
11 marca 2026
Atanazy Pernat