18 lipca 2011

poezja

Sede Vacante
Sede Vacante

Szept z Nieba

Pokazałem Bogu faka. Ten środkowy palec.
Pogubiłem  się obserwując morza krwi. Wieszając na ścianie kolejne wojenne obrazy.
Już nie wiem czy tylko ludzie są tak źli, czy Bóg też ma to gdzieś.
I jaka jego rola? Wciąż milczy, choć podobno jest.



Tak stałem pośrodku pokoju i patrzyłem na cztery ściany umazane krwią i kałem,
nienawidząc czystej bieli sufitu, który wciąż tak cholernie od reszty odstaje.
Żaden  mag z różdżką nie powie: Dość
ludzie!
Więc wciąż wyciągnięty środkowy palec, ku twardo milczącym aniołom na górze.

Przez lekko uchylone okno, przemówił.


„Nie mogę wszystkiego za was naprawiać!

Nie będzie drugiego potopu. Wciąż miłuję najbardziej
nieudany wynalazek wszechświata.

Jestem. Schowany za chmurą, płonę ze wstydu,
chciałem cudu, a  jesteście  porażką. Gównem na patyku.”





Kasiaballou vel Taki Tytoń
18 lipca 2011 o 17:44

mocne. mocne i wyraziste. robisz postępy, Sede :) skupiłabym się na kondensacji myśli, na jej dyscyplinowaniu, bo trochę przegadujesz. wykrzykniki nie służą tekstowi - nakrzycz sprawną metaforą, wentyluj słowem. poza tym całkiem nieźle.

zgłoś

eyesOFsoul
26 lipca 2011 o 00:27

Zieje oryginalnością. A skusił mnie tytuł, hehe. Chyba nie zasnę. ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się