Pewien lokalnie znany filozof weneryczny
dajmy na to - Krzysztof z Warszawy,
próbował sforsować na mnie swoją płynną teorię
o wyższości półgodzinnej kąpieli
nad orzeźwiającym dziesięciominutowym prysznicem
osobiście wolę zmyć brudy minionego dnia
niż moczyć się we własnym pocie, moczu i tym drugim,
gościnnie spermie
suma sumarum i tak wszystko pójdzie w ręcznik
przegrałem przegłosowany ale
uważaj Krzysiu,
nie wygrasz ze mną w bierki
z Parkinsonem w dłoniach
Perełka! palce lizać!
zgłoś
heheh Ponczillo, a ja biore kapiel po prysznicu !!
zgłoś
lux
zgłoś
brawo! to jest ten kierunek :)
zgłoś
summa summarum - wyszło!!!
zgłoś