21 maja 2011
O sensie.
Pytania, o którym pisałem w wierszu, nikt bezpośrednio mi nie zadał. Odnajdywałem je łatwo w przestrzeni publicznej, ogólnodostępnej, wrzucone w nią przez ludzi mądrzejszych ode mnie. Wielu z nich podsuwało także odpowiedzi.
Ja jednak skłaniam się ku tezie, że Bóg nie jest konieczny, by istniał sens. Zgadzam się, że poczucie sensu życia jest niezbędne. Jeśli tego poczucia nie ma, popada się w - tak, czy owak - nieznośną sytuację, z której jedynym wyjściem zdaje się samobójstwo.
Nic nowego.
Co zatem?
Jest pewna (wygodna, być może) niedojrzałość w wierze w Boga takiego, jakim podaje go religia chrześcijańska. Ilość rozmaitych wybiegów, sztuczek i myślowych kopyrtków, jakie wyczynia teologia, żeby uchronić się przed atakiem rzeczywistości jest niewiarygodna.
Powie ktoś, że nie w teologii rzecz, ale w życiu codziennym, uczynkach dobrych i złych. Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.
Ano, właśnie! W tym jest sens! Ale po cóż mieszać w to Boga?
Zwłaszcza, że kobiety są teraz tak piękne...
7 kwietnia 2026
wiesiek
7 kwietnia 2026
sam53
7 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
6 kwietnia 2026
jeśli tylko
6 kwietnia 2026
sam53
6 kwietnia 2026
wiesiek
5 kwietnia 2026
sam53
5 kwietnia 2026
wiesiek
4 kwietnia 2026
violetta
4 kwietnia 2026
dobrosław77