13 grudnia 2013

proza

Istar
Istar

dzień matki

zawsze wiedziałam, że bajka musi mieć dobre zakończenie.
książka tajemnicę a wiersz puentę. wnuki przyniosły ze szkoły
ideologię, nie pachnie świerkiem. karp nagle stał się świętym, 
prezenty już nie bibeloty - bez iskry, bo wiadomo jakie.

na targu wybieram kilka gałązek. wieczór. nie widać złoczyńcy,
jak przemycam do domu. rozkładam wdzięcznie, w anielski włos
wplatam dzikie jarzęby. pod łóżkiem kilka par bamboszy. 
w rok nie wychodzę pary, a już pewnie czeka następna.
uśmiecham się do nich jak żywych. samotność świąt
nie nudzi na starość. i tylko te kapcie co je dorzucą do życzeń,
obłożone w kolorowy papier z kokardą. po nich i po mnie zostaną.
jak nowe.

żal. nie ma żalu. wspomnienia.

dracena
13 grudnia 2013 o 22:47

troszkę zginęło,ale chyba lepiej dla tekstu:))

zgłoś

Istar
13 grudnia 2013 o 22:49

troszkę :)

zgłoś

jeśli tylko
13 grudnia 2013 o 22:51

miękkość rytuałów

zgłoś

Istar
13 grudnia 2013 o 22:53

albo i lepkość...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się