18 grudnia 2012

dziennik

Istar
Istar

oczekiwanie

Gwałtownie odstawiła garnek z gorącą wodą. Zawrzało na kuchence. Na chwilę uczucie chłodu zastąpił gorący podmuch. Moment, w którym uświadomiła sobie, że wszystko czego pragnie pozostanie tylko fantazją – właśnie nadszedł. Tracenie nadziei przypomina dobijanie do brzegu, miejsca, o którym wiesz wszystko i to, że nie chcesz tam wrócić. W dryfowaniu jest zmęczenie, ale i wiara, że oto wiatr odwróci dziób, a obolałe ciało podda się falom wzburzonej wody. Dla kogoś, kto nie potrafi pływać to ludzki lęk. Nie ma sensu w pewnym wieku oczekiwać, że nagle zapragnie się wrócić wpław. Cholera znowu pomyślała wrócić. Przed Bożym Narodzeniem każdy ma w sobie taki lęk czy sprosta oczekiwaniom najbliższych. Szczególnie, kiedy jest się jedyną osobą, od której to zależy.
Nie da gwarancji na śnieg. Choinkę tylko sztuczną, – jeśli się nie uda – kilka gałązek świerku z ogrodu sąsiada. Gdzieś musi być miejsce wolne od życzeń. Miejsce, w którym jesteśmy blisko bo tak chcemy. Prawda jest tylko w nas, a nie obok zawinięta w kolorowe papierki i przelewająca się wigilijnym barszczem między dwanaście ciasno ustawione talerze.
To pierwszy raz, kiedy nie ma nic. Stół jak emblemat w pokoju pełnym ciszy zwraca na siebie uwagę. Może wyjść. Odrzucić wszystko i wszystkich. Wyjść. Pobiec do nikąd i zerwać nić tak by nie móc wrócić. Kobiety pielęgnują w sobie lęk. To chroni je przed podejmowaniem złych decyzji. Ale tu nie potrzeba podejmować decyzji. Jest instynkt, który prowadzi na najlepszą z możliwych dróg. Może wygłosi modlitwę jak manifest. Przypomni, że Jezus też nie miał nic. I nieświadomy był swojej siły w chwili narodzin. Poczuła się jak dziecko. Jak kat któremu w ostatniej chwili odebrano narzędzie zbrodni, ujawniono twarz i przeczytano list o amnestii. Może zdarzy się cud a może już się zdarzył. Coraz bliżej dna odchodzą od nas myśli że cierpimy a zaczyna się poczucie ulgi. Teraz tylko bezwład albo odepchnięcie. Jeśli starczy sił zdoła się wynurzyć jeśli nie poczeka, aż serce przestanie być miejscem gdzie dochowuje się tajemnicy życia. Wielce to szlachetne być dla samej siebie łagodnym sędzią.
Oskarżona proszę wstać, święta idą.

marka
18 grudnia 2012 o 08:47

To ja drukuję i czytam. Pozdrowionka ślę.

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 08:57

I ja pozdrawiam Piotrze :)

zgłoś

nikojan
18 grudnia 2012 o 08:51

Sąd wnikliwie rozpatrzył i nakazuje zająć się kilkoma gałązkami świerku.

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 08:58

przekażę ;)

zgłoś

hossa
18 grudnia 2012 o 08:54

przyszłam za Piotrem sprawdzić co chce wydrukować i wiesz, bardzo to napisałaś przekonywująco, tak , że nawet moja gruba skóra, którą sobie wyhodowałam, zmiękła, a nawet rozpuściła się :) A ostatnie zdanie wprowadziło odrobinę uśmiechu :) dobrego dnia Istarka:)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 08:59

wpadnę na lekcje hodowli ;) bardzo przyda się :) dobrego dnia kochana :)...hmmm...bo głębszym zastanowieniu..trudno uwierzyć że masz grubą skórę..

zgłoś

hossa
18 grudnia 2012 o 09:07

jak się dobrze w rzyć od losu dostanie, to lepiej wyhodować, bo albo się uodpornisz, albo zwariujesz:) a ja nie zamierzam zwariować tak całkiem, tylko mogę troszkę;) dystans do siebie to podstawa i wewnętrzna harmonia, niby tak mało, a tak wiele:) cholera i uśmiech mimo wszystko:) ot, taka hossowa recepta:) dzięki za dobrego dnia:)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 09:11

:)

zgłoś

Nevly
18 grudnia 2012 o 08:59

świetny tekst Istar, dobrego :)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 09:00

Arti :) dziękuję :)*

zgłoś

Hania
18 grudnia 2012 o 10:07

Nie trzeba płakać...przecież Wiesz, że są Anioły...i tych kilka gałązek...i niebo ...:)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 10:10

Haniu, ależ tu na nic łzy :) a gałązek szkoda, niech rosną :) niebo?anioły?jeszcze nie :) serdeczności :)

zgłoś

Hania
18 grudnia 2012 o 10:14

Anioły są zawsze blisko...a niebo nad nami...tak ku pokrzepieniu ...żeby głowę chciało się unosić i z zachwytu dech na chwilę tracić...

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 10:16

I takich Aniołów i takiego nieba życzę Ci z całego serca Haniu :)

zgłoś

Hania
18 grudnia 2012 o 10:18

Dziękuję ...mam:) Dobrego wszystkiego dla Cię...:)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 10:20

:) To dbaj, o Anioły też trzeba dbać :)

zgłoś

doremi
18 grudnia 2012 o 10:13

ciekawe rozważania :)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 10:17

śniegu z tego nie będzie ;)

zgłoś

jeśli tylko
18 grudnia 2012 o 10:15

czytam.. odczuwam.. piszesz przejmująco..

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 10:17

:*

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 11:54

skąd Ci wiesz tak wiele, o tych co nie umieją pływać..

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 11:57

coś tam wiem :)

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 12:00

podglądywujesz topiących siem?

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 12:01

topię się alcie

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 12:03

to z tego miejsca podglądywujesz! co za wyrachowanie!!

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2012 o 12:04

alcie Ty nie patrz co ona robi tylko podaj rękę :)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 12:05

albo po daj nogę ;)

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 12:05

jakkżesz; przecie Ona celuje w nobla..

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2012 o 12:06

no właśnie dlatego :)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 12:06

chyba w kaczkę :)

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 12:10

gdyby vincentowi rękę podano, gdzie by teraz wisiały słoneczniki..

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2012 o 12:14

u niego w chałupie, a cóż mu z tego, że po jego śmierci achy i ochy, jak za życia było pocałuj się w d***, dzięki bogu , że nie jestem wielkim artystą :))

zgłoś

alt art
18 grudnia 2012 o 12:17

gowybymniedał..

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2012 o 12:21

nikt by nie chciał dawać ;)

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 15:15

:)

zgłoś

Jerzy Woliński
18 grudnia 2012 o 16:13

na łodzi życia różne bywają fale, czas świąteczny nastraja :))

zgłoś

Istar
18 grudnia 2012 o 17:10

trzeba tylko mieć dobrego grajka :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się