16 stycznia 2012

poezja

sisey
sisey

o zmierzchu i bez przewodnika

jazz kobiety dorastanie i komunizm
warstwy płowieją i dotykam już jedynie rzeczy
gdybyś tak o tym mieście we mnie chciał coś wiedzieć
to do mdłości patriotyzm c a ł y  n a r ó d...
gruz pod niebo ojciec z taczką
być może wtedy zasypano piękno
pośród odprysków z andersena głaszczę tygrysa
prawie jak lord w prywatnym loftcie
dziesięć tysięcy pięter niżej już tylko ja
i credo sprayem w kolorze wypierdalać

ale

mogę na pamięć ci zostawić
słowiki w maju z agrykoli
łęgi nad wisłą
i to szczęście gdy udało się odstać
parówki na ścianie wschodniej
jakiś milion lat temu
nie więcej



/dla ezo*** i Roberta L. za których przyczyną.../

byłem...
16 stycznia 2012 o 16:17

Nie umiem komentować,oceniać.Czytam.Ten akurat jeśli pozwolisz sisey wydrukuję sobie. Pozdrawiam.

zgłoś

sisey
16 stycznia 2012 o 16:24

Nie mam nic przeciwko. (Przepraszam za drobne poprawki)

zgłoś

Drwal
16 stycznia 2012 o 16:29

dobre, świetne,..... pięknie wyskalowany i wyczyszczony obraz. ja czytam zamiast "wiedzieć " "widzieć". Z przyjemnością obejrzałem Twoje obrazy

zgłoś

sisey
16 stycznia 2012 o 16:36

Jest to jakaś alternatywa, by widzieć. Dziękuję za ślad.

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
16 stycznia 2012 o 18:12

sisey, nieźle podsumowałeś. Podoba mi się zwłaszcza sformułowanie "(...)być może wtedy zasypano piękno (...)". Pozdrawiam :)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:05

Dziękuję za wieści.

zgłoś

ezo**
16 stycznia 2012 o 18:18

niezmiernie miło, że ja, i rozmowa pod moim wierszem były "przyczynkiem" do powstania tego tu oto :) zostaw sisey tyle, ile trzeba - nie więcej. uściski :)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:07

Wiem, że po naszej rozmowie mogłaś oczekiwać "w łagodniejszym tonie", przebacz.

zgłoś

ezo**
17 stycznia 2012 o 19:52

warszawa wg sisey`a - jakże inna od tej wg ezo** :)

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 19:33

No i drugi raz muszę pisać, bo zeżarło mi komentarz. :))) No dobrze - biorę, Sisey. :) Mało tego - biorę z całym dobrodziejstwem inwentarza. :) Buziaka zostawiam. :)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:08

I Tobie również siostro. :)

zgłoś

Darek i Mania
16 stycznia 2012 o 19:48

ale wiersz ! super :) - gratuluję

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:36

Panu również gratulacje, za poświęcony czas. :)

zgłoś

hossa
16 stycznia 2012 o 21:48

więcej tu patriotyzmu niż gdzie indziej :) okropne to: )nienowoczesne:) ale dałabym dorastanie przed kobietami :) z czystej naiwności;) parówki:)za mała byłam ale znam czuje i nigdy więcej

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:22

Ja nie znam się na nowoczesnych wierszach, nie bardzo nawet wiem o jakie chodzi. Mam ten luksus, że mogę sobie pozwolić na własną drogę, bez obaw o konsekwencje. Czy jakieś sztandary w nim powiewają? Wiesz, dałem peelowi garść różnych doświadczeń, również własnych. Kłopot z takim pisaniem, bo już sama nazwa miasta, wytarta od nadużywania. Łatwo skleić kilka rzeczowników z przymiotnikami, typu: miejska dżungla, tłum anonimowy etc. Świadomie zwiałem ot tego schematu, chciałem spojrzeć na Warszawę refleksyjnie i buntowniczo. Tyle. Myślę sobie, o ileż łatwiej byłoby pisać o dowolnym innym mieście, Pcimiu jakimś, gdzie "nicniedzianie" jest normą. Ukłony i dziękuję za wnikliwość. :)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:44

I jeszcze o szczęściu, ale nie traktat: jak widać wszystko zależy od punktu siedzenia, czasem parówki dają uśmiech, ale znam również dziką awersję do polędwicy sopockiej - czy sto subiektywne, bo wskutek strasznej diety.

zgłoś

hossa
18 stycznia 2012 o 08:18

Mam słabość do Twoich tekstów i chyba za swobodnie czuję się pod nimi ;) i pobiegłam skrótem w komentarzu. Patriotyzm jest jakby nienowoczesny a nie wiersz. Nie łatwo napisać tak aby go nie wpychać na siłę czytelnikowi i żeby go nie spłaszczyć. Szczególnie jeśli ma się sentyment do jakiegoś miejsca ze względu na wspomnienia:)

zgłoś

hossa
18 stycznia 2012 o 08:23

uśmiechnęłam się do parówek bo mi się przypomniała makulatura:) Razem z koleżanką zbierałyśmy ją namiętnie żeby na Dzień Matki kupić swoim rajstopy. Kumpelka upychała jeszcze plastelinę, żeby więcej ważyła ( to ja też;) Pamiętam te czasy słabo ale nie chciałabym aby wróciło się stanie w kolejkach itp i cała reszta tego szaleństwa.

zgłoś

sisey
18 stycznia 2012 o 16:37

Ach, więc wszystko jasne - interpunkcja. Myślę, że na żywo nie doszło by do takiej nadinterpretacji. Swoboda i słabość? Mów mi tak jeszcze kobieto. :)

zgłoś

q
16 stycznia 2012 o 22:18

czyta się - a mógłbyś coś więcej o owej przyczynie w kontekście R.L. ;)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:23

Robercie, zapamiętałem naszą rozmowę, tyle. Czasem to wystarczy. :)

zgłoś

Meris
16 stycznia 2012 o 22:23

miałam komentarz, ale... właśnie nic nie jest oczywiste. Jedynie jazz :)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:27

Meris, to treść dość uniwersalna - wystarczy podmienić jazz, rock, punk, disco polo... no może ostanie już niekoniecznie. Dobrze jednak, że chociaż jazz. :)

zgłoś

Meris
17 stycznia 2012 o 19:00

wszystko tylko nie disco polo ;) Wiesz, zastanawiam się cały czas nad parówkami na ścianie wschodniej. Ezo pisała o Warszawie, Ty niekoniecznie. Choć agrykola, to potwierdzasz uniwersalną treść (która jest Twoją domeną :)) jedna z interpretacji: Warszawa wschodnia?

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 22:16

Oj, nie Wa-wa wschodnia, tylko delikatesy tuż koło PKN, tam gdzie DT Centrum. :D

zgłoś

xyz
17 stycznia 2012 o 16:49

z czego "zżynałeś" Mr. sisey pisząc ten oleisty wiersz?? ;) bardzo ciekawy i wielopoziomowy w interpretacji, ciał" ;)

zgłoś

q
17 stycznia 2012 o 17:29

kurcze Sisey, a na jaki temat to było? Chciałbym móc lepiej przetransponować w siebie kontekst. Wiersz naszpikowany feerią barw i ukrytych sensów! Jasna Anielko módl się za ten naród ;)

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:40

Robercie, czy pamiętasz swoje "miejskie migawki" gdzie śmiałem się, że więcej dla mnie? Takie rzeczy zawsze się u mnie odkładają. Szukałem, kontry dla Twoich głębin rozbitych na wersy. Tak "gniewnymen" wydawał się najodpowiedniejszy. :!

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 17:34

zoil, nie ma pierwowzoru; pamięć, doświadczenia, rozmowy z przyjaciółmi, osobiste urazy i wątpliwości. Mam nadzieję, że "zżynałeś" nie ma nic wspólnego z rżnięciem, cięciem, a jedynie z zżymaniem się.? ;)

zgłoś

q
17 stycznia 2012 o 17:51

pamiętam i Twoją szczyptę ironii z domieszką cynizmu w tle również ;) hultaju serdecznie sardoniczny - jest ok. Czyli wwierciłem Ci się mimo wszystko tymi migawkami, a pisałeś: "Pomysł godny reżysera, ale wykonanie... mało czytelne, to jednak nie film. Zostaje miejsce dla innych, co mnie cieszy. :D" No i znalazłeś dla siebie miejsce; satysfakcja dla mnie, że przekiełkowałem u Ciebie - wiatropylny widać był tamten wiersz złożony z nasionek - "migawek" ;)) Pozdrawiam

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 22:18

Nie byłbym sobą, nie będąc przewrotnym. :))

zgłoś

laura bran
17 stycznia 2012 o 18:05

słabawo. wybieram tylko jeden wers: "warstwy płowieją i dotykam już jedynie rzeczy". zawiodłeś mnie, przyznam.

zgłoś

sisey
17 stycznia 2012 o 22:20

Lauro, dziękuję - może następnym razem? Nawet nie pytam co słabawo, czasem i ja nie mam ochoty tłumaczyć się z odczuć. Pozdrawiam.

zgłoś

28brrr10
18 stycznia 2012 o 20:54

utonąłem w semiotycznej analizie,poczytam jeszcze raz,eh:)

zgłoś

sisey
18 stycznia 2012 o 21:01

I mam zagwozdkę, czy mówimy o logice, systemach znaków, czy może o rozpoznawaniu chorób. :D

zgłoś

28brrr10
18 stycznia 2012 o 21:09

Sisley,semiotyczna analiza rozbiera słowa,to nie choroba,jeno szukanie poza emocją i wartościowaniem:)

zgłoś

q
19 stycznia 2012 o 10:15

btw: za inspirację moim wierszem z "migawkami" należy się odciśnięcie kciuka pod rzeczonym ... ;>

zgłoś

sisey
19 stycznia 2012 o 17:01

Odnotowałem. :>

zgłoś

Emma B.
19 stycznia 2012 o 17:14

jak wizja przedśmiertna, kakofonia obrazów całego życia

zgłoś

sisey
19 stycznia 2012 o 17:23

Barbaro, jeszcze nigdy nie umierałem. Bliższy mi Tarantino, niż Ona. Kakofonia świadczy o przypadkowości, tu ciąg logiczny wydarzeń istnieje, nawet jeżeli mało widoczny. Już pierwszy wers to nie błąd, a "sortowanie" wg. ważności, o czym z resztą miałem napisać Hossie. Obstaję, że ten wiersz to nie przypadek. Z ukłonem.

zgłoś

Jaro
27 stycznia 2013 o 12:32

Wychodzi na to, że jesteśmy z jednej dzielnicy,a może tam dojeżdżałeś- nieważne. Poza dyskusją powyżej, która jest wymiotnie zapowietrzona w siebie, tekst bardzo dobry:)

zgłoś

sisey
28 stycznia 2013 o 19:01

miło, że jednak nie taki beznadziejny

zgłoś

Jaro
27 stycznia 2013 o 12:34

Przypomniał mi 12-kę na Górnośląskiej i Agrykolę z czasów kiedy były tam korty tenisowe.Bywaj:)

zgłoś

sisey
28 stycznia 2013 o 19:01

nie jestem warszawiakiem i nigdy nie byłem

zgłoś

Darek i Mania
28 stycznia 2013 o 19:05

przecudny wiersz i braknie słów jakie zostawił u mnie spustoszenie po przeczytaniu - bardzooo

zgłoś

sisey
28 stycznia 2013 o 19:49

skończę na "dziękuję" bo chwilowo brakuje mi słów.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się