12 grudnia 2011

poezja

sisey
sisey

Betlejem zero jedenaście

chodźcie pod dach mój
podzielę się z wami niczym
jest wolne miejsce przy stole
tradycyjnie zatrzaśnięte drzwi
 
niepokalany obrus niebiańska choinka
a ty powiedz powiedz człowieku
jak ich rozpoznać gdy
w aureole mało kto wierzy
prędzej w zapach niedomytych ciał
może stoją po chleb w kolejce
nie na miejscu
 
może ciągną wózek ulicą
bezrobotny stolarz i brzuchata
dziewica w płaszczyku kusym
a to taka porządna dzielnica
śmiertelna dla metafor

Istar
12 grudnia 2011 o 12:55

świetny wiersz sis

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 13:01

Dziękuję Istar. To sprawka "głodu". ;)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 12:59

Przyrzekam niniejszym, że to ostatni w tym roku tekst "okołoświąteczny". Oczywiście przyrzekam wyłącznie za siebie. Chciałem napisać "Wesołych Świąt" ale tradycja mnie zaczynać przerażać. Spróbuję inaczej: Miłego końca grudnia! kłaniam s.

zgłoś

Istar
12 grudnia 2011 o 13:00

witam w gronie przerażonych

zgłoś

agnieszka_n
12 grudnia 2011 o 13:04

świetny, dobitny wiersz. gratuluję :)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 13:08

Agnieszko, dziękuję za ślad.

zgłoś

q
12 grudnia 2011 o 13:05

cóż za alegoryczny sarkazm jak bicz na pewnych i niepewnych tradycjonalistów ;) wiersz JEST.

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 13:10

Robercie, zupełnie spokojnie, chciałbym nie napisać tego wiersza.

zgłoś

q
12 grudnia 2011 o 13:13

rozumiem, jednak czasem to smutna konieczność...

zgłoś

Małgorzata Południak
12 grudnia 2011 o 13:12

Dobrych świąt M.

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 13:16

Wzajemnie M, jasnego, białego śniegu. :)

zgłoś

hossa
12 grudnia 2011 o 13:12

bardzo dobry wiersz sis, w ogóle Twoje ostatnie teksty, które czytałam wszystkie są świetne. Są Chodliwe ;) a jeśli uważasz, że za mało to i dobrze. Jeszcze Ci się w głowie przewróci;) serdecznie pozdrawiam.

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 13:20

To się nazywa dojrzewanie. Tak, uważam że za mało. Gorzej, nie chce mi się nic przewrócić. Pozdrowczyk wzajemczyk.

zgłoś

hossa
12 grudnia 2011 o 13:13

a zresztą, niech się przewraca;) dobrego:)

zgłoś

Ustinja21
12 grudnia 2011 o 13:35

A u mnie zamiast choinki paprotka... Czy w takim wypadku święta będą wesołe? Pozdrawiam niniejszym ;)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:06

Ustinja, nic mi nie wiadomo o takich wpływach. Podejrzewam jedynie, że trudniej bombki się wiesza. Odpozdrawiam.

zgłoś

byłem...
12 grudnia 2011 o 13:44

Wiersz prawdziwy jak fotografia bez photoschopa i smutny.Życzę udanej gonitwy grudniowej;)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:08

Jestem, dziękuję. Gonitwy nie będzie.

zgłoś

byłem...
12 grudnia 2011 o 18:12

To dobrze ja też zrezygnowałem;)

zgłoś

Monika Joanna
12 grudnia 2011 o 14:06

Bardzo bolesny wiersz, ale mi się podoba...

zgłoś

sisey
13 grudnia 2011 o 12:34

Rozumiem, że sens a nie bolesność. Dziękuję.

zgłoś

Michał
12 grudnia 2011 o 14:07

miłych ! wow, przjemnie pooczytać;)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:09

Michale... dziękuję. Do kiedyś!

zgłoś

Magdala
12 grudnia 2011 o 14:56

może. nigdy nic nie wiadomo. nawet w dobrych dzielnicach. na kogo padnie. :)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:13

Na tego kryska, wiem. :!

zgłoś

Florian Konrad
12 grudnia 2011 o 15:00

Odpatosowałbym z kilogramów patosu, ale jest potencjał.

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:17

Ba, trafiony! Chętnie zobaczę Twoją interpretację. Ciąć i ja potrafię ale gdzie ustawić granicę? Wiersz o takiej tematyce nieodmiennie trąci pompą - wystarczy hasło "święta".

zgłoś

28brrr10
12 grudnia 2011 o 17:17

pachnie Antygoną w Nowym Yorku, bigos z słoika i barszcz z torebki, na przekór świecidełkom, nie ufajmy makijażom , w sumie to kolejny dzień z kalendarza..........:)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:20

Brrr, grono autorów do jakich już mnie przyrównywałeś wygląda jak boski panteon. Może zwolnij? :D Jak to było z cudzoziemcem? Zostawiłem wszystko poza obcym akcentem? :! Wydaje się, że to ciut inna opowieść.

zgłoś

28brrr10
12 grudnia 2011 o 20:26

subtelnie karcisz za czytanie, Antygona to obraz, pomimo, pozostanę przy swoich opowieściach,czytając w milczeniu:)

zgłoś

sisey
13 grudnia 2011 o 12:39

Brrr, lubię Twoje wizje, a przekomarzam się jak to dżentelmen z dżentelmenem, by nie zasnąć nad szklaneczką porto w długi zimowy wieczór. Dorzucaj więc do kominka. :)

zgłoś

ezo**
12 grudnia 2011 o 17:57

sisey - wiesz, że ja się nie znam, powiedz mi czy zamierzone jest: "mi" powiedz, "moją" ulicą. pozdrowienia :)

zgłoś

sisey
13 grudnia 2011 o 12:40

Przyjrzałem się raz jeszcze - mogę zrezygnować. Dziękuję za uwagi. :)

zgłoś

sisey
12 grudnia 2011 o 18:24

ezo, wiem i wybaczam. Pokutę naznacz samodzielnie. :)) Inwersje Cię drażnią, czy nacisk na ego? Mógłbym pozbyć się zaimków i powtórzeń, ale zależało mi na "wysokim ciśnieniu" i żadna to próba by w romantyzm... Pozdrawiam.

zgłoś

ezo**
12 grudnia 2011 o 18:27

inwersje chyba mniej niż nacisk na ego :) ale jak najbadziej rozumiem "wysokie ciśnienie" i w związku z tym życzę niskiego, przedświątecznego ;)

zgłoś

budleja
12 grudnia 2011 o 21:41

bardzo podoba mi się twoja wrażliwość na teraźniejszość:))

zgłoś

sisey
13 grudnia 2011 o 12:41

Dziękuję, to nadwrażliwość - tak twierdzą lekarze.

zgłoś

milena
12 grudnia 2011 o 21:47

mnie też "tradycja" z małego t przeraża, dobrego :)

zgłoś

sisey
13 grudnia 2011 o 12:42

Dziękuję za ślad. Może felieton więc?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się