5 grudnia 2011

poezja

sisey
sisey

była sobie zima

grudzień, czwarta rano, koniec świata
chwilę temu z tygrysa mierzyłem do dwururki

na wichrowym wzgórzu - jakżeby inaczej -
wieje i śnieg aż po czerwiec
bo to solidna bajka
z niebemziemią w negatywie
oraz kotem który swoje wie
śmigając w kipiących zaspach. przedziwnie
absurdalny w czarnym futrze
boso. ubija śnieg wraz ze mną

a ja na przekór klątwom dziewic
sięgam po tytoń, ośmielam się
kocham w beznadziejniku

grudzień, czwarta rano, jeszcze noc
nie śpię po raz pierwszy od dwudziestu lat

q
5 grudnia 2011 o 13:48

na pozór "bajkowy" klimat stopniowo i miarowo buduje napięcie wiersza żeby w ostatnim wersie przebłysk świadomości uderzył z całą intensywnością... taki był zamiar Autora jak sadzę (?) m. in. Pozdrawiam Sisey

zgłoś

sisey
5 grudnia 2011 o 13:57

Zimowe klimaty sprzyjają bajkom. Tak, jest tam odzyskiwanie świadomości. Czy bezbolesne? Ukłony.

zgłoś

q
5 grudnia 2011 o 14:01

nie sądzę, bo: (...)"gdzie jest wiele mądrości, tam jest wiele zmartwienia, a kto pomnaża poznanie, ten pomnaża cierpienie." Dobre wiersze nie przychodzą ot tak, jakich tutaj wiele aż duszno ;> Szacunek

zgłoś

sisey
5 grudnia 2011 o 14:07

Lisie, nie obnażajmy autora, zostańmy przy wierszach. Dobrego... :)

zgłoś

Kajus
5 grudnia 2011 o 14:08

z tym spaniem ... to masz farta :))) popzdr. K

zgłoś

sisey
5 grudnia 2011 o 17:34

Hmm, autor nie rozumie co do niego piszesz. Pomocy.

zgłoś

Magdala
5 grudnia 2011 o 19:48

:D o czwartej rano miedzyniebemaziemią na wichrowym/ w obecności kota bez czarnych butów muszkietera/z tygrysem zamiast dwururki/przekorny dziewicom/pykasz w łóżku/pukasz do niespania. :)) do jutra! do 4.15! p.s. wiersz zapachniał pierniczkami :)) podoba się

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:58

Magdala, ale to nie jest okazjonalno-świateczny wiersz dla milusińskich. Proszę schować język. :D

zgłoś

Magdala
6 grudnia 2011 o 14:14

:))))))) taaaaaa?????? szkooodaa ;(( a czy ja coś takiego sugeruję?? że pierniczki??? :))

zgłoś

Magdala
6 grudnia 2011 o 14:23

powiem tak. miałam raczej na myśli, że Podmiot został poruszony, wzburzony, wstrząśnięty jak długozalegająca piwnicę butelka szampana. powiedziałabym nawet - zapomniana butelka szampana. sytuacja zrobiła się tak zaskakująco niezrozumiała dla Podmiota, że poczuł się jak... bohaterowie powyższych bajek. i fizis (jego) również stanęła w osłupieniu i obudziła się o nieludzkiej porze. i zasnąć nie mogła, zastanawiając się: "co też tak mogło wstrząsnąć daną butelką...??? :*

zgłoś

Magdala
6 grudnia 2011 o 18:05

no taaaaaak. przeczytałam wszystko co nade mną i pode. dochodzę do wniosku, że moje umiejętności interpretacyjne są nad wyraz osobne, wręcz osobnicze, więcej powiem - indywidualistyczne. trudno. ;)

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 18:12

Szanowna Magdalo, czy coś sugerujesz? Że nie było szampana? PL wie co nim wstrząsnęło i częściowo dzieli się tym z czytelnikiem. No jak ja nie cierpię kawonaławizmu. :p

zgłoś

Magdala
6 grudnia 2011 o 18:16

a ja lubię wiedzieć :P nie po drodze nam. z Podmiotem. niech se gada do wybrańców :P

zgłoś

Magdala
6 grudnia 2011 o 18:17

ale wiersz - spoko. a już mówiłam, no to nie mówię, że spoko.

zgłoś

28brrr10
5 grudnia 2011 o 20:28

ugrzęzłem w kolejnej zaspie obrazu:)

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:45

To nie takie trudne. O snach i bezsenności rozmawiamy. Może wyobraź sobie człowieka przy oknie. Jedyne światło we wnętrzu, to żar z papierosa, a na zewnątrz poświata nieskalanego śniegu i tylko kot naruszą tę małą stabilizację. Zegar swoje pracowicie odmierza. Cisza, łagodna cisza...

zgłoś

Ame
5 grudnia 2011 o 21:56

klamra ze słów oznacza zamknięcie i otwarcie, coś się kończy jak sen, coś zaczyna jak bezsenność, z którą warto się budzić... sisey stworzyłeś na nowo słowa... ;-)))

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:46

Dziękuję za odwiedziny, za ślad. Pozdrawiam.

zgłoś

Anna Maria Magdalena
6 grudnia 2011 o 05:16

pięknie napisane :))

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:46

Pięknie napisane. :)

zgłoś

hossa
6 grudnia 2011 o 09:58

pamiętam go:) długo się kiedyś zastanawiałam nad strzelaniem z tygrysa do dwururki, ale już chyba wiem;) dobrego sis:)

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:49

Hossa, to dość proste - podmiot przecież obudził się. Dosłownie i w przenośni. Tu już łatwo wnioskować z kim mamy do czynienia. Dobrego.

zgłoś

Alutka P
6 grudnia 2011 o 10:14

"Jest czwarta nad ranem, już kończy się grudzień. List piszę do Ciebie: Czy dobrze się czujesz? W Nowym Jorku jest zimno, poza tym w porządku- Muzyka na Clinton Street gra na okrągło." - coś ładnego mi się przypomniało ;) Pozdrowczyk

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:54

Powinowactwa z Cohenem trudno się wstydzić. Szkoda jedynie, że Maciej już niczego nie zaśpiewa. A ten pozdrowczyk... czyżby sama baronowa Sołowiejczyk? Złowieszczyk uśmieszczyk. :>

zgłoś

Michał
6 grudnia 2011 o 13:11

oooo, z dwururki do tygrysa? chwalę też! dobrego w śniegu!:)

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 13:55

Dzięki Michale i tobie dobrego. Myślę nad ogólnopolską akcją "Nie deptać śniegu"

zgłoś

Alutka P
6 grudnia 2011 o 14:03

doszukuj się przyjaznej dłoni - a znajdziesz - chyba, że nie chcesz - to uciekam ze spódnicą za paskiem :) Pozdrowieństwo ;)

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 14:16

Alutka, bez obaw. Pożyczyłem baronowej pewną sumkę na koszta bakarata. Od tej chwili słyszę jedynie: baronowa niedysponowana. Ukłony. ;)

zgłoś

Alutka P
6 grudnia 2011 o 14:19

znałam kiedyś jedną baronową - ale wyszła - z mody ;) hej

zgłoś

sisey
6 grudnia 2011 o 18:13

Przerażające. Miejmy nadzieję, żę się odnajdzie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się