23 listopada 2011

poezja

sisey
sisey

z listów

Drogi M.

Zdałem syna na studia, będzie chyba lekarzem.
Od poezji go gonię, niech nie myśli.
Jeszcze kredyt się weźmie - sam rozumiesz,
mus się ludziom pokazać, tu nikt nie wie
czym są stopy inne, niż pełne odcisków.

Na mój gust to on mógłby marsze grać
na Saharze.  Szczeniak zdolny i już ostro gryzie.
Ty pamiętasz, miał trzy latka
jak podpalił kanapę "literata pewnego".

Piarowiec urodzony, bo nie prorok przecież.
Skąd on wiedział, że poezja jest tak łatwopalna?

                                         Pozdrawiam  W.


Bezcenny  W.

Gratuluję potomka. Może wkrótce odkupi kanapę?
Z epoki naszych małych wódek zachowałem jedynie
jest. Śmieszno, szarpnąłem się na krzesło
stolik i chromowaną cygarniczkę, a wychodzimy z mody
niczym palenie i oglądanie się wyłącznie za kobietami.
Potrafię zamknąć oczy, przeciągnąć palcem po grzbietach
i trochę się wściekam, że Ginsberga wydali
tak drobnym drukiem. No sam powiedz, czy skończymy
na czytaniu wyłącznie tytułów?

                                        Twój marudny M.

Leszek
23 listopada 2011 o 13:05

Nie wiem co myśleć, ale na pewno mi się nie podoba. Filozofia na bardzo niskim poziomie, a piękno? Zwykły list.

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:09

Leszku, miało być ironicznie i cynicznie, więc cel osiągnięty - jacy autorzy taka filozofia. Dziękuję za szczere uwagi.

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:18

I jeszcze. To ładne, gdy czytelnik nie wie, a jednocześnie wie z całkowitą pewnością. :D

zgłoś

Bogna Kurpiel
23 listopada 2011 o 13:21

To czytanie tylko tytułów bardzo mnie zaniepokoiło a o innych przymiotach lepiej nie wspomnę ;)Straszne dla peela - taki odwyk:)))

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:14

Wiesz, mam nadzieję, że to jedna z możliwości, a nie ostateczna ostateczność. Odwyk - bardzo ładna apoteoza śmierci. :)

zgłoś

Nesca
23 listopada 2011 o 18:28

co to jest ostateczna ostateczność, hmm?

zgłoś

28brrr10
23 listopada 2011 o 16:32

świat pełen odcisków i łatwopalnej poezji, a ja nadal pochylam się nad grzbietami książek, do granic wytrzymałości szkieł, bo potem już tylko pozostanie pamięć czytania, ten co sięgał do gwiazd napisał Krytykę czystego rozumu,Ty zaserwowałeś krytykę czystego listu, trochę to cyniczne ale chyba prawdziwe.......:)

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:16

Trochę cynicznie? Popracuję więc nad nim. Brrr, na pocieszenie - audiobooki się plenią, może jakoś to będzie? ;)

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:37

Odpowiadam na pytanie Nesci: "co to jest ostateczna ostateczność, hmm?" Nesca, tzw. koniec końców, finito, null, scheisse, kto zgasił światło?

zgłoś

Nesca
23 listopada 2011 o 18:39

według mnie masło maślane- w poezji nie wybaczalne, rozumiem co masz na myśli, ale nie przekonasz mnie:)

zgłoś

sisey
23 listopada 2011 o 18:43

Nesca, nie trolluj. Pleonazm ów, pojawia się w komentarzu, nie w tekście. Amen.

zgłoś

Ania Ostrowska
23 listopada 2011 o 22:33

"Z epoki naszych małych wódek zachowałem jedynie jest." :) Brawo

zgłoś

sisey
24 listopada 2011 o 00:39

Aniu, dziękuję za ślad uważnego czytelnika.

zgłoś

hossa
24 listopada 2011 o 12:04

więcej znam W niż M:(

zgłoś

sisey
24 listopada 2011 o 16:12

Hossa, zawsze to jakiś "znajomy". Tylko skąd taki smutek, że prawda jakaś wyziera?

zgłoś

hossa
27 listopada 2011 o 18:26

myślałam, że ten gatunek wyginął z dinozaurami a jednak istnieje, wciąż zwracasz się do mnie przez H a nie h :D

zgłoś

sisey
28 listopada 2011 o 17:32

Szanowna hosso (tak lepiej?) autor ma zgryz, czy mowa o budowie wiersza, czy też podmiot molami obsypany. W obu przypadkach odpowiem jednakowo - autor zawinił, taki nieżyciowy.

zgłoś

hossa
29 listopada 2011 o 13:13

niechaj autor nie ma zgryza i nie szanuje specjalnie, nie mam żadnego z H i h problemu, tylko mnie to troszkę ucieszyło i zaraz molami nie trzeba się obsypywać:)

zgłoś

Magdala
26 listopada 2011 o 16:12

kapitalne. brawo.

zgłoś

sisey
26 listopada 2011 o 22:11

Magdala, mam nadzieję że żadnego talerza nie stłukłaś, byłbym niepocieszony. :D

zgłoś

Magdala
26 listopada 2011 o 22:15

nie tłukę talerzy jak czytam wiersze :P

zgłoś

q
26 listopada 2011 o 22:00

Wiersz świetny. Aluzja do Ginsberga wymowna...

zgłoś

sisey
26 listopada 2011 o 22:10

Miło, że trafił się amator Ginsberga. Tak, "widziałem jak najlepszch z mego pokolenia zabrało szaleństwo" mógłbym umieścić jako motto. Dziękuję Lisie, przywracasz wiarę w czytelnika. :)

zgłoś

q
26 listopada 2011 o 22:27

Ano miło. (...) " a potem spadali ze schodów rażeni wizją pi...dy ostatecznej..." Niewielu czuję i sięga do tamtego okresu. Twórczość beatników jest mi bliska.

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
27 listopada 2011 o 12:18

Całość gorzko-ironiczna. Ciekawy obrazek. Stawiasz prowokacyjne i odważne pytanie: czy skończymy na czytaniu wyłącznie tytułów?

zgłoś

sisey
28 listopada 2011 o 17:36

Droga MK-N, ni cholery nie mogę dojrzeć odwagi, fakt wielu innych rzeczy też nie dostrzegam. Postaram się odwiedzić optyka. W najbliższych latach. Z prowokacyjnym ukłonem.

zgłoś

filo
6 lipca 2012 o 19:00

(dostrzegłam z przerażeniem, jak dużo mam do nadrobienia Twoich wierszy... Powoli, powoli... by smaku nie stracić, to do degustacji przecież, a nie obżarstwa). Wrócę tu jeszcze..

zgłoś

sisey
6 lipca 2012 o 19:07

Drzwi otwarte, całą dobę.

zgłoś

filo
6 lipca 2012 o 19:08

gorzej gdy się zadomowię :)))

zgłoś

Emma B.
6 lipca 2012 o 19:20

nie zrobię wiwisekcji, by przekonać jak to odbieram. Odbieram bardzo dobrze i listy z odpowiedzią cenię nade wszystko. Ironia i dystans ukrywa inne uczucia tak to sobie odczytałam. Lubię ironię, nie posługuję się nią zbyt często, bo nie zawsze mam zaufane do odbiorcy

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się