29 lutego 2012

poezja

sisey
sisey

utykanie na starych filmach

zdarzył się w mieście zachód słońca
akurat rzeźnik własną ręką
karkówki odciął na niedzielę
smutnej klientce w cud czółenkach

i grał ten zachód w ostrzu noża

a najpiękniejszy był szczególnie
w witrynie Roman - fryzjer męski
kiedy studiował nowe trendy
srebrnym nożykiem rozcinając
list o zapachu tuberozy

igrał ten zachód z ostrzem noża

latarnie w rynku stały słupka
w hołdzie czerwieni co tak lekko
ulicą razem z chłopcem z głogów
przez zęby hotel california

taki był właśnie zachód słońca
siedem tysięcy circa about

/
29 lutego 2012 o 12:40

piękny wiersz i taka ładna forma

zgłoś

sisey
29 lutego 2012 o 12:44

Wiersz się cieszy, autor również. Dziękuję za ślad.

zgłoś

Penthesilea
29 lutego 2012 o 15:30

Również uważam, że to piękny wiersz. "hotel california" ---> MOJE KLIMATY!!! Pozdrawiam, Pen.

zgłoś

sisey
1 marca 2012 o 11:58

Dziękuję, również za zaproszenie, pomyślę. Pozdrawiam.

zgłoś

hossa
1 marca 2012 o 09:20

cudnie :) igranie zachodu z ostrzem noża, wow zobaczyłam ten błysk:) uwielbiam Twoje teksty, nie rozumiem dlaczego tak mało dają im tych plusów, a właściwie rozumiem, stanowczo autor jest zbyt mało towarzyski;> na necie;D

zgłoś

sisey
1 marca 2012 o 12:06

Zgadza się, autor jest mało towarzyski, uszczypliwy i te pe, stąd zagląda do mnie specjalna kategoria czytelnicza: desperaci, turyści i smakosze kuchni japońskiej - tu czyt.: najeżki. Pozdrowieńczyk.

zgłoś

hossa
2 marca 2012 o 08:34

chciałam wkleić najeżki , ale oczywiście coś robię nie tak, trudno, a takie są cudne :) masz ode mnie za nie ( nikt nie patrzy) soczystego bleblaczka :)

zgłoś

sisey
2 marca 2012 o 12:23

Poprawiłem Twój link:http://www.tinyurl.pl?85rd26gF Khm, wiesz, one są trujące. Bleblaczek? Brzmi jak z kreskówki, gdy kogoś po głowie gumowym młotkiem a potem walcem drogowym dla pewności. :)

zgłoś

hossa
5 marca 2012 o 11:52

dziękuję, nie wiedziałam , że tak można poprawić. Może się kiedyś ta wiedza jeszcze przyda:) A tak myślę i myślę, bo zobacz : czółenka, gdzieś indziej trzewiki, że o butach nie wspomnę, nie mam pojęcia dlaczego mnie to tak dziwi. I sprawdziłam, podobno buty są symbolem wolności. Ale z drugiej strony czy oby na pewno? Na przykład dzieci zdarza się, że wcale nie lubią chodzić w butach, ba nawet często w pantoflach... Bleblaczek to mogłaby być maskotka, może nie taka śliczna ale za to jedyna w swoim rodzaju;) może nawet i gumowa:)

zgłoś

sisey
5 marca 2012 o 12:47

Hosso, sposób jaki podałem nie jest konieczny, choć na trumlu przydatny, bo długie adresy zwyczajnie łamane są na kilka linii. Ty błędnie linkowałaś - kierowałaś na podgląd Google, a on jest dynamiczny i znika po zamknięciu strony. Wystarczyło wkleić tu od drugiego "http:". same buty obiecują wychodzenie, a skoro tak, to i wolność. Jedna z ważniejszych rzeczy w życiu, to mocne buty - resztę można przejść lub wychodzić. Dzieciom wypada jedynie zazdrościć wiary, w końcu i one dorastają kupując pierwsze własne trzewiki, pantofle, szpilki, czółenka, espadryle... Tę maskotkę chętnie zobaczę. Pozdrawiam.

zgłoś

hossa
7 marca 2012 o 12:28

czasem mam wrażenie, że symbole nas kiwają, bo masz oczywiście rację, trudno iść w góry boso ale z drugiej strony, kiedyś buty nie były konieczne, ale to było dawno;) Nie umiem rysować. To jak go pokażę, hm? Mniej więcej tak wygląda: około 15 cm, jest tłuściutki, ale ma długą cienką szyję, głowę ma raczej płaską, podobną do talerzyka ufo, uszy tej samej długości co całe ciało, szerokie, może się w nie zawinąć i wtedy znika, wielkie oczy i zezuje, kiedy się dziwi. Ma jeszcze łapy, właściwie same dłonie trzy palczaste i stopy nieproporcjonalnie duże do reszty ciała.;) I jest z natury kameloonowaty, znaczy zmienia mu się odcień skóry w zależności od pozostałego tła. Czarną ma grzywkę, rozczochraną i szorstką i maluteńki ogon, zresztą zakręcony. Acha i wargi trochę murzyńskie, wydatne jak to bleblaczek;) Pozdrawiam również.

zgłoś

issa
1 marca 2012 o 09:41

Ano, teraz gra i śpiewa. I patrzaj, jak dobrze, że go nie wywaliłeś. Kurczę, jak fajnie czasami znać przeszłość wiersza, żeby zobaczyć, co może się zadziać, kiedy mu zaufać, dać odrobinę więcej czasu i cierpliwości :) Buziak agnieszański, sisey.

zgłoś

sisey
1 marca 2012 o 12:08

Tak, miał szczęście, a przecież kosz stoi blisko. Buziak markowy, isso. ;)

zgłoś

Darek i Mania
2 marca 2012 o 12:26

dla mnie ładnie :))

zgłoś

sisey
2 marca 2012 o 12:42

A miało być uniwersalnie. ;)

zgłoś

28brrr10
2 marca 2012 o 12:32

gdzieś w tle ulica Krokodyli,zapach cynamonu :)

zgłoś

sisey
2 marca 2012 o 12:43

Zazdroszczę wizualizacji, serio.

zgłoś

Pietrek
2 marca 2012 o 18:47

tuberozy mnie trafiły ;) reszta też

zgłoś

sisey
5 marca 2012 o 12:37

Uważaj, trafienia tuberozami bywają ostateczne. Miło, że coś dla siebie znalazłeś. Pozdrawiam.

zgłoś

issa
24 marca 2012 o 01:06

a wiesz Ty, że ilekroć to czytam, tylekroć majaczy mi nóż stąd: http://truml.com/profiles/55157/poetry/104511

zgłoś

sisey
24 marca 2012 o 11:17

Stare filmy maja to do siebie. Znalazł bym w nich kilka zachodów słońca. Oddajmy nożom sprawiedliwość - są przydatne.

zgłoś

issa
24 marca 2012 o 14:59

bywają przydatne. "razem z chłopcem z głogów"

zgłoś

sisey
25 marca 2012 o 00:56

Chłopiec z głogów to wie. Może aż za dobrze.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się