poranna kawa na nadciśnienie
znajomy róż w wędrówce na usta
wiem
powiesz za słodki
nie obchodzi mnie to
chcę…
zastanowienie
ty w kruczym kolorze
niezmienny
cytujesz o wstydzie jakieś banały
posłucham
trzeba ochłonąć
już pora
łańcuch wędruje na szyję
jestem gotowa na wyjście
przemęczeniu
jak zauważył był onegdaj kornel filipowicz, odziany nie ma pojęcia o nagości..
zgłoś
Oj tak prawda. Pozdrawiam cieplutko :))
zgłoś
Mam nadzieję, że podmiot liryczny znany tylko z widzenia :) Odczuwalny tekst :(
zgłoś
Niestety następne tygodnie będą podobne. Pozdrawiam :))
zgłoś