|
| Kasiaballou vel Taki Tytoń |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (99) Proza (16) Dziennik (13) Fotografia (10)
O autorze Znajomi (23) | |
Praca w dziennym ośrodku pomocy była naprawdę absorbująca. Kiedyś miałam kilku podopiecznych, ale teraz już tylko jedną, osamotnioną duszę. Co wcale nie dawało jakiegoś odczuwalnego wytchnienia, wręcz przeciwnie. Los skrzyżował mnie bowiem z sędziwą wdową po generale. Pomimo osiemdziesięciu sześciu lat, Pani Babcia (tak ją nazywałam) była niesłychanie żywiołową kobietą. Osobowością, która wymagała szerszego wachlarza zabiegów. Czytanie literatury, wspólna deklamacja wierszy Poświatowskiej, koncerty filharmonii, na które nie szczędziła ani pieniążków z emerytury, ani moich słoniowych uszu. Znała doskonale kulturalną rozkładówkę naszego miasta, więc pchałam inwalidzki wózek od odczytu, do wystawy, od festynu do kameralnych występów amatorskiej trupy teatralnej. Uśmiechnięta Pani Babcia miała później niespożyte pokłady energii. Jej szare oczy iskrzyły, buzia nabiera pąsów, a drżące ręce potrafiły gestykulować szybciej, niż biegły moje myśli. Czasem nie nadążałam za jej sposobem wyrażania podziwu, za ekspresją emanującą z każdego gestu, ruchu dłoni, mimiki twarzy. Zawsze pogodna i otwarta na nowe wyzwania. W zasadzie nie dopadał jej smutek, nie okazywała przygnębienia, nie roniła łez nad swoim starczym i niedołężnym losem. Nie rozczulała się nad tym, że poza mną nikogo już nie miała.
Nieboszczyk - generał, o którym nie wspomina zbyt często, różnił się od niej w każdym calu. Szarmancki oficer, wyprostowany i dumny. Nieposzlakowana kariera wojskowa, ordery i uznanie środowiska. Maniery z górnej półki, podobno oświadczył się jej w mundurze galowym, w asyście dwóch adiutantów, którzy nieśli naręcze białych kalii. Takie kalie dostawała przez lata, w każdą niedzielę. Kiedyś wspomniała, że przez sześćdziesiąt lat pożycia nigdy się nie przemówili, że o słowach niestosownych nawet nie ma co wspominać. Wyznała też, że poza dniem oświadczyn, już nigdy więcej nie usłyszała z ust małżonka słowa "kocham". Jego powściągliwość w okazywaniu wszelkich uczuć była warta największego orderu, orderu bezuśmiechu - dodawała ciszej. Okazało się, że generał życzył sobie podobnej powściągliwości również ze strony żony. Pani Babcia z nieskrywaną przekorą powtarzała: po śmierci mojego Miecia naprawdę rozkwitłam.
Zamglony, wilgotny wieczór. Nie miałam ochoty na żadne wypady, ale Pani Babcia zażyczyła sobie wyprawy na rekolekcje. Poza koncertami organowymi rzadko bywałyśmy w kościele, dlatego dopadło mnie szczere zdziwienie. Tematem rekolekcji miała być miłość, więc tym bardziej zaskakiwało, że pani w swoim wieku, u schyłku wszystkiego, co można jeszcze kochać, chce w nich uczestniczyć. W świątyni była bardzo niespokojna, kręciła się, wyraźnie zniecierpliwiona i dziwnie pochrząkiwała. Nie dostrzegałam na jej twarzy żadnych emocji. Mowa ciała wskazywała na niepokój, zniecierpliwienie, żeby nie powiedzieć bunt. W pewnym momencie pociągnęła mnie władczo za rękaw i przed czasem opuściłyśmy zgromadzenie. Pchałam wózek, a ona milczała jak zaklęta. Kiedy zbliżałyśmy się do starówki, dobiegł nas śpiew, przy akompaniamencie gitary. Pani Babcia poprosiła, żeby podjechać bliżej. Słuchała, jak zahipnotyzowana. Kiedy grajek skończył wcisnęła mi w dłoń pięćdziesięciozłotowy banknot i poleciła poprosić o bis. Muzyk raz jeszcze uderzył w struny, a ja stałam obok, jak wryta, bo ballada była dość specyficzna. I wtedy dostrzegłam łzy. Płynęły po zoranej twarzy, bezradnie kapiąc na dłonie, splecione pod brodą. Grajek skończył, a ona tak trwała przez dłuższy czas. Czar nie mijał i w drodze powrotnej - tego wieczoru już nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa. Jeszcze nie wiedziałam, ale był to nasz ostatni spacer i ostatnie skrzyżowanie spojrzeń. Nigdy wcześniej nie było mi dane widzieć takich łez i pewnie już nigdy podobnych nie zobaczę. Ale mogę się z wami podzielić tą piosenką, może zrozumiecie Panią Babcię - lepiej ode mnie:
http://www.youtube.com/watch?v=J0F2_nqZzlc
głowembymdał, że już czytałem był..
zgłoś
niewykluczone że tu ;) śmiga też na innym portalu :)
zgłoś
uwaga techniczna "u boku" sugeruje, że ten u czyjego boku ktoś stał, jest ważniejszy. Więc moze lepiej "w asyście 2 adiutantów", bo to chyba raczej ten układ :) pozdrawiam :)
zgłoś
słuszna uwaga, już poprawiłam, ogromne dzięki, serdecznie :)
zgłoś
co to znaczy znajomość szarży oficerskiej..
zgłoś
no, ba...:)
zgłoś
mam to po teściu ;)
zgłoś
bardzo lubię zwrot "przemówić się" tu świetnie pasuje :)
zgłoś
jak się mieszka na dawnym pasie startowym, to prawie jak na żyle wodnej..
zgłoś
Jeśli - też lubię, to sformułowanie jest takie wymowne, a jednocześnie bardzo subtelne :)
zgłoś
i dystyngowane, Kasiu :)
zgłoś
pełna zgoda :)
zgłoś
Alcie - każde Twoje uchylenie ust, to niemal złota myśl...brawo! :))
zgłoś
nie pacz na mojom lewom górnom złotom jedynkem..
zgłoś
to Ci dodaje seksapilu ;))
zgłoś
ależ..
zgłoś
no powaga. uroczo Ci z tym złotem w ustach. a uważaj na szabrowników w tym ferworze walki na słowa i słówka :)
zgłoś
przywiązan żem jeno do sandałów i wikipedii w tornistrze; reszta to blichtr i marność i kamieni kupa..
zgłoś
epikurejczyka z Ciebie nie będzie, a szkoda ;))
zgłoś
nie wiadomo, co będzie; mi dopiero zaczynam..
zgłoś
masz zadatki na ascetycznego oseska, w takim razie - tylko patrzeć a na ten złoty ząb będziesz szukał szarańczy ;)
zgłoś
przyznam, że mam zadatki..
zgłoś
szkoda życia na zaciskanie rzemyków u sandałów, na zadręczanie duszy i ciała, coś Ty Alcie, nie idź tą pustelniczą drogą. uśmiechnij się i pożyj sobie jak za króla Sasa - jedz, pij i popuszczaj pasa.:)
zgłoś
wow....ależ pięknie namalowałaś ten obrazek... jestem pod wrażeniem
zgłoś
dzięki, Ananke, kłaniam się :)
zgłoś
z przyjemnoscia przeczytalam :)
zgłoś
cała przyjemność po mojej stronie :) pozdrawiam.
zgłoś
muszę chyba być z epoki twojej babci bo Poświatowska jest jedyną z polskich poetek która na mnie działa ;) To gdzie mam lecieć z kwiatami by jej zaśpiewać dołączoną przez ciebie piosnkę :)
zgłoś
obawiam się że droga daleka, prowadzi w inny wymiar do świata równoległego, gdzie u bram sam święty Piotr... dziękuję za słowa, też lubię Poświatowską :) serdeczne.
zgłoś
zrozumiałem czytając. Chciałem położyć bukiecik i jej tam zaśpiewać ;)
zgłoś
puść bukiecik wodami Sekwany, nucąc/śpiewając z barki :)
zgłoś
doskonały pomysł. Już lecę po bukiet i bagietkę przy tej okazji zanim wszystko zamkną :)
zgłoś
widzę, że i łabędziom się coś dostanie. jakie to romantyczne, Pani Babcia pewnie by uroniła jeszcze jedną łzę :)
zgłoś
Bardzo wzruszający tekst, tak poza tym, to bardzo smutne, gdy małżonek jest nadmiernie powściągliwy w okazywaniu uczuć, a co do Pani Babci, to msz dobrze, że miała różne zainteresowania i nie chciała siedzieć li tylko w 4 ch ścianach, myślę, że to dodawało jej siły do życia. Przeczytałam z przyjemnością, zajrzę też do linku :)
zgłoś
P.S No ostro w tym tekście, nie powiem...
zgłoś