zerwał się ze smyczy i ogarniał życie
lał gorycz w pozytywne myśli zgniatając obrazy
nagle skoczył na poręcz i runął przed listopadem
rozbił się jak kryształ a schody ruchome
w chmury pod prąd po koronach drzew
gdzie wiatr gwiżdże na kasztany
marszczą się matki martwe dzieci
zrzucone na zimę
oczka, ale czy te dzieci sa martwe:)))
zgłoś
tak, Bazyliszku:-). potrzebowałam dużo czasu aby zmienić zakończenie na takie a nie inne. martwe.
zgłoś
:)
zgłoś
"marszczą się wody martwe liście zrzucone na zimę"-było wcześniej, ale ten październik miał swoje ofiary które były skrzętnie ukryte w wierszu...to dzieci, jedno z nich spadło ze schodów ruchomych i nie przeżyło...
zgłoś
nie daleko pada liść od drzewa:))
zgłoś
oczy? ale on może nie tego, się? mój japa zrywa się, urywa się, wypina, raz nawet wyzwolił się, ale, no, nie tego ? co? bo to karykaturalnie brzmi; bo i późniejsze "skoczył" i "runął" są tak pełne dramatycznej dynamiki? ładne bardzo, przenikające; hey
zgłoś
wiese* miało być:-)))
zgłoś
wise,mam dwa psy i spuść psa ze smyczy, czy spuścił się jak pies ze smyczy ...nie razi mnie:-) oj kudłate masz, kudłate:-)
zgłoś
dobra. pomyślę o "zerwał się "....
zgłoś
no to kamyk zielony spuszczam ze serca :)
zgłoś
pomyślałam wiese. dziękuję, skorzystałam:-)
zgłoś
eee :) w niektóre to nigdy nie dane mi będzie uwierzyć :( oczka fajne :)
zgłoś