Zmiana sposobu prezentacji

nocny marek

sylwester z grzmotem odpalił petardy
ni stąd ni zowąd telefon głos z przeszłości
otworzył zamknięty już dawno rozdział

po nim pół nocy nie zmrużyłam oka
poduszka nie układała się pod głową
kołdra nie otulała ciepło coś ściskało gardło

i mąciło w głowie wyszedł z inicjatywą
ja podałam rękę później spotkanie w kawiarni
uśmiechy słodkie niczym kruche pierniki

maczaliśmy w kawie łączył nas stół drewniany
dzieliło czterdzieści lat dzisiaj jestem kimś
kogo nie zna i nie rozumie że czas nie stał

w miejscu że mam nadbagaż wielkich znaków
zapytania świat który dopiero co tąpnął
i nic tak z dnia na dzień nie rozkwitnie na nowo

rozwiązanie

jeżeli nie ma(m) wyjścia
biorę do ręki
szeroki pędzel malarski
o długim włosie
i maluję
drzwi

13 września 2014

dziennik

oczy jak pustynia
oczy jak pustynia

jestem ziarenkiem piasku

w piątek trzynastego września
długo patrzyło na mnie lustro
rozbite na siedem lat nieszczęść

przyszłość kreśliła się jasno
w najciemniejszych barwach
nakręcając zdradliwą spiralę

poległy dziesiątki marzeń
kilkanaście zostało rannych
resztę posiałam w bólu

teraz zbieram plony

Krakanie

droga. drzewo na skraju drogi i mężczyzna
na granicy wytrzymałości.
 
mężczyzna pochylił się i podniósł krzyk.
usłyszało go drzewo i wypuściło w ciemno
gromadę wron. zatoczyły krąg.
 
wisi. wisi w powietrzu coś
niedobrego.



................................................

Krakanie

droga. drzewo na skraju drogi i mężczyzna 
na granicy wytrzymałości.  

mężczyzna pochylił się i podniósł krzyk. 
usłyszało go drzewo i wypuściło w ciemno 
gromadę wron. zatoczyły krąg. 

wisi. coś wisi w powietrzu.

2,5km od centrum Turku

poniedziałek. dwudziesty szósty maja. zajazd
jakich wiele przy drodze. wchodzę.
 
schody z metalową poręczą prowadzą niemalże do samego pokoju. 
jest dokładnie taki jak mówiła brunetka przyjmująca w recepcji,
za mały na dwie osoby.
 
mogę jedynie pomarzyć.

nie, nie próbuję zapomnieć

czasami jestem jak facet 
który siedzi przy barze
jakby miał problem
 
a wszyscy się od niego odwrócili

Walka Dawida z Goliatem

wypaliłam się jak z popielnika iskiereczka
i nie mrugam już na Wojtka Jaśka czy
 
Roberta babę jagę pochowałam w chatce
z masła i tak jakoś kurwa przygasłam
 
po co mi wiara w bajki długie jak czekanie
po co mi ta cała pewność siebie
wierzący w Boga mają się całkiem dobrze

23 stycznia 2014

dziennik

oczy jak pustynia
oczy jak pustynia

odganiam od siebie mewy

Są takie dni, kiedy życie pod kocem bywa równie chore,
jak łowienie karpia w galarecie, z brzegu łóżka, na chleb.

chcesz, odsłonię piersi

z głębokim żalem zawiadamiam że dnia
tego i tego odeszłam po długiej walce
z późno wykrytą miłością w myśli
żyjące swoim życiem

nie ma w nich łóżka stołu do rozkładania
tarota szklanek kryształowych z whisky
tylko schody podłoga kominek i my
gotowi otworzyć ogień

Poddaję się

Wystarczy kilka uniesień
i nie potrafię z tego wyjść
tak, jak się wychodzi na kawę,
czy na prostą.

Coś mnie chwyta od środka.
Coś nie pozwala machnąć ręką
i przejść z powrotem,
w obojętnie co.

DÓŁ

Dzisiaj zobaczyłam swój zegar
stojący pomiędzy znikającymi
nagrobkami.
 
Za wahadło chodziła z czasem
nisko zawieszona łopata.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się