15 sierpnia 2011

poezja

elunia
elunia

przyzwyczajenia



nie spieszno mi do kolejnego zakrętu 
mijam go bez specjalnego podniecenia 
stawiam kroki a obcasy stukają i straszą gołębie 

przecież nie będę chodzić na palcach 
to moje miasto 

ulice tak samo przyciągają wczorajszym rytmem 
parki mają stare maniery 
koniecznie trzeba przysiąść na ławce 
posłuchać śpiewu ptaków 

skwerki uśmiechają się jak twoje oczy 
tylko ich tutaj nie ma 
może poszły na spacer po moście 
liczą zakochanych 

jeszcze poszwendam się 
zawsze warto poczekać na zachód słońca 
albo zapalone neony i latarnie


 Podziel się|


Szel
15 sierpnia 2011 o 22:12

zakonczylabym Elu wiersz na wersie ze skwerkami ! cala reszta jest zbyteczna moim zdaniem... a co o zieleninie mysle Poznaniano to dobrze wiesz:))))))))))))

zgłoś

Marcin Martinez Rogalski
7 grudnia 2012 o 15:36

Zgadzam się z Szel...ale cieszę się, że znalazłem ładny wiersz napisany w poprzednim roku :-)

zgłoś

Istar
15 sierpnia 2011 o 23:09

podoba się /czytam bez ostatnich 3 wersów/, pozdrawiam :)

zgłoś

Withkacy
15 sierpnia 2011 o 23:21

coś z moich spacerów

zgłoś

doremi
7 grudnia 2012 o 15:41

tyle przemyśleń w niedługim wierszu :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się