Nie ma zasięgu w Górach Sowich.
Czekają wewnątrz wydrążone,
aż dotrze do nich wreszcie człowiek
i zdejmie tajemnic zasłonę.
Co Włodarz kryje pod kapturem?
Jak długi jest podziemi wąż?
Gdzie szczątki tych, co kuli dziurę?
Na czym właściwie siedzi Książ?
Nie pohukuje Wielka Sowa
ale tajemnic swoich strzeże.
Czy to masońska wielka zmowa?
Czy wewnątrz góry śpią rycerze?
Kręte są drogi do Walimia.
Wysoko zamki tkwią na skale.
Zakryła wszystko płaszczem zima.
Mróz księżycowym lśni opalem.
Ciepły kominek w Rościszowie.
Iskrami trzaska. Pewnie czeka.
Tęsknię za wami Góry Sowie
a droga do was tak daleka.
...ładnie Mareczku...,
zgłoś
Pielgrzym po Ślęży Wena poezji, jest odczytanie W jego fakturze, minerał leży W ziemskiej naturze, się zakochanie W poszukiwaniu, ducha przymierzy Na ziemi chleba i w skałach twardych W osi się kręci, maść grawitacji W diamentach złotych, niepowtarzalnych Wrażenia błyszczą, w barwie karnacji Piękno uroda, jak czysta woda Która przepływa, przez minerały Gdyż między nimi, szlachetna zgoda Chociaż przecieki, miały popioły Zbieg naukowy, dociekań ścieżek Zdaje się czyta, natury ryty Lecz się zachwyca, kiedy p[oranek Zrodzi się stary, jak w mgle poszyty kenez
zgłoś
piękne
zgłoś