25 listopada 2011
Nie cyzeluję...
Nie cyzeluję. Wylewam z siebie.
Wybucham potokiem słów.
W kogo to trafia? - Wybaczcie, nie wiem.
Odbieram ryk świętych krów.
A choćby były to wymiociny,
słowa budzące odrazę -
odporny jestem na pianę kpiny.
Nie skupiam się nad wyrazem.
Lecz kiedy echo wiersza usłyszę,
(a słyszę nawet westchnienia) -
krzyki się moje zmieniają w ciszę
i wtedy słów żadnych nie mam.
Staję się wówczas myślą powrotną
penetrującą przestworze
i długo w niebo patrzę przez okno
wierząc - Gdzieś dotrę. Daj Boże!
Może się śladem w duszy odcisnę,
lub będę ciepłym powiewem.
Może kompresem kojącym bliznę.
Westchnieniem, krzykiem lub śpiewem.
Lecz jeśli myśli nikt nie przygarnie
i gdzieś się błąka bezdomna.
Słowo zapala nową latarnię.
i fala wzbiera ogromna.
Nie cyzeluję. Wylewam z siebie...
13 stycznia 2026
tetu
13 stycznia 2026
sam53
12 stycznia 2026
absynt
12 stycznia 2026
wiesiek
12 stycznia 2026
AS
11 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 stycznia 2026
Jaga
11 stycznia 2026
smokjerzy
11 stycznia 2026
violetta
10 stycznia 2026
wiesiek