Łatwo się dzisiaj sprzeniewierzać
temu, co było w Arce Przymierza.
Przyniósł Mojżesz Kamienne Tablice.
Wyśmiewają je dzisiaj ulice.
Nauczono człowieka pacierza,
by się dobrem odróżniał od zwierza,
ale zwierzę, co z morza wypełzło
tak sprawiło, by dobro gdzieś szczezło.
Wkrótce bestiom oddano władzę.
Wszystkie dobra i prawa razem.
Człowiek stał się potworem. Zabija!
Przyzwoitość się błąka - niczyja.
W proch rozpada się Wielki Babilon.
Zdążył zabić już więcej niż milion,
ale myśli o wielu milonach.
Chce zabijać nim sam wkrótce skona.
Na Haiti, w Sudanie, w Somalii
już się piekło prawdziwe pali.
Nigdzie trupów w rebeliach nie liczą.
Zawładnięto naszą ulicą.
W świecie nie chcą dostrzegać zbrodni.
Przestraszeni, milczący, wygodni.
Złoto Cielca wciąż mają w oczach.
Wypełniła się wizja prorocza.
Wisi mediów diabelska zasłona.
Za nią prawda w konwulsjach kona.
Idź! Zagłosuj! Jak każą demony!
Nie licz na to, że będziesz zbawiony!
Ludzie złu się przestali opierać!
Tryumfuje szatańska sfera.
Nie chcą patrzeć na Katyń, na Smoleńsk -
pragną sami już znaleźć się w dole!
Człowiek nie może się z nim równać, ale skoro jakoś zareagowało na ten tekst - muszę się natychmiast pomodlić: - Sancte Michael Archangele, defende nos in prǽlio, contra nequitiam et insidias diaboli esto prǽsidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiǽ cǽlestis, satanam aliósque spiritus malignos, qui ad perditiónem animarum pervagantur in mundo, divina virtute, in infernum detrude.
zgłoś