28 czerwca 2011

poezja

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Pod lipą

Lipa się wkrótce ubierze w kwiecie.
Słodki sok kapnie komuś do ust.
Pod lipą spokój, że aż wyć chce się.
Na płocie hasła wypranych chust.

Dziadek na przyzbie klepie różaniec.
Babka pod lipą dzierga mohery.
Wiatr już w gałęziach rozpoczął taniec.
Lecą z głośników letnie bajery. 

Syn gdzieś na wojnie, córka na Wyspach.
Wnuki się z piwem w opłotkach snują.
Starzy się mogą pod lipą wyspać.
Powietrze brzęczy. Pszczółki pracują.

Okna rozwarły pyski do świata.
Poeta pisze swe protest songi.
Orzeł wysoko na niebie lata.
W górze i w dole - wszędzie przeciągi.

Jak ich przeciągnąć? - myśli polityk,
w nastepną rządów swoich kadencję.
Po protest songach skrzywił się krytyk.
Ktoś lipą zakryć chce prezydencję!!!

slonce1907
28 czerwca 2011 o 19:18

przewrotny nieco ten utworek. ale chyba nie teraz go pisałeś? - mam takie wrażenie.

zgłoś

Marek Gajowniczek
28 czerwca 2011 o 20:00

Podaję wszystko jak ciepłe bułeczki - prosto z pieca. Cieszę się,że ktoś je czyta. Receptury mam stare i niemodne,ale proszę posmakować. Pozdrawiam. Marek

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się