7 sierpnia 2016

poezja

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Samba na Olimpie

Papierowy samolocik 
uniósł się nad Maracanę.
Rozbłysnął stadion jak pocisk. 
Wszystko było pokazane.
Technika telewizyjna 
odsłoniła swą woalkę.
Tak się transmisja zaczyna. 
Rozpoczynać można walkę.
 
Cały świat musiał zobaczyć 
twarze pięknych, młodych, zdrowych,
a w górze starych bogaczy - 
prawie cały rząd światowy.
Multikulti, przemieszanie - 
przyszłe ziemskie społeczeństwo.
Laserów promieniowanie. 
Taniec, radość i szaleństwo.
 
Igrzysk trzeba, albo chleba. 
Były pewne wykluczenia.
Można się hybrydy nie bać, 
a zmieniać się musi ziemia.
Pan Jezus ręce rozłożył. 
Czysto walcz ludzka istoto!
Na szale przed nią położył. 
Pokój, CO2 i złoto.
 

mua
7 sierpnia 2016 o 10:29

o kuchnia

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się