wymieniali
spojrzenia
lubieżne a sprośne
uśmiechy
krzyżowali
wdychali oddechy
rąk nie spletli przezornie
bo jedna z obrączką
ku wolnej ciążyła
lecz się powstrzymała
potwór zazdrości
o zielonych oczach
co Szekspirowi
dał się już we znaki
wżarł się w samo serce
życia mnie pozbawił
w kolejce podmiejskiej
tym tyglu ludzkości
Bardzo zabawny, śmieszny wiersz. Podoba mi się!
zgłoś
fajna odpowiedz od nieznajomego :),bo z tego co sie zdalalm zorientowac jako "nowa" dziala tu niezle towarzystwo wzajemnej adoracji.Nie wiem,czy ta "Smiesznosc" byla do konca zamierzona,ale przyjmuje twoje slowa za dobra moneta.Dzieki!
zgłoś