...

Dwa razy przespałam tę Ciszę. Raz z pełną świadomością, za zgodą. Drugi raz w nagłym zmęczeniu pośrodku letniego dnia. Pytasz kiedy było łatwiej. Porównując ilość łez – w żadnym przypadku. Tyle, że łzy przyszły później a Ty pytasz jak było w trakcie. O to pytasz? Pytasz więc o sen, drugą stronę rzeczywistości. Zabroniono mi się od niej odrywać na dłużej więc mało śnię bez kontroli, raczej o głupstwach. Nie o to pytasz? Pytasz, co było tuż przed. Było jedynie otępienie.

Towarzysz ze strefy Ciszy
17 marca 2011 o 14:29

ciekawie... mi sie przespac iszy nie uda nigdy chyba...

zgłoś

Agnieszka M. J.-Hallewas
17 marca 2011 o 16:53

każdego z nas to dotyka, na różne sposoby, ocieramy się o Ciszę, niekiedy się jej boimy, podświadomie. cieszę się, że dodałeś słowo chyba i życzę by spotkania z Ciszą, w znaczeniu jakim ją tu stosuję, przebiegały jak najmniej traumatycznie dla Ciebie:)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
17 marca 2011 o 17:04

Cisza rowniez brzmi niebrzmieniem w calej gamie akordow... na pewno nudy w tym nie ma ale bac sie jest czego

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się