Zmiana sposobu prezentacji
leżę naga skulona
bez grama sztuczności makijażu
bez żadnej maski
na twarzy pustka w oczach pustka
nie czuję nic
obojętność jako samoobrona ostateczna
przed tym co nieuniknione
ucieczka przed cierpieniem
przed którym i tak nie ucieknę
wyciągam rękę i kreślę
na brudnej podłodze imiona
trzy imiona i
trzy daty
trzy punkty zwrotne
gdzie ten ostatni
był gwoździem do mojej trumny
dla odmiany
śmierdzę trupem
są dni w których
czuję że gniję
od środka
(...)
--- cały tekst ---
Zatrzaśnięte drzwi
Na klucz
Na klucz
Twoje imię szeptane
Na pół
Na pół
Nie odróżniasz jawy
Od snu – a może
To oni pod powiekami
Szukają snów.
Jeśli czegoś chcesz
Wierzysz
Że się uda
Świat niestety
Nie jest aż tak
Naiwny
(...)
--- cały tekst ---
kolejny krok
widzę
to nie jest mój świat
psychodeliczny
wyzwolony
kuszący każdym
dźwiękiem
zamykam oczy
czuję dotyk
z niewiadomego źródła
czuję siłę i moc
jestem Panem
otwieram oczy
czuję smak
popiołu
czuję uniżenie i resentyment
jestem Niewolnikiem
pragnąć panowania
i nie mieć odwagi
(...)
--- cały tekst ---
palec podniesiony
w nieznanym kierunku
i nocne powroty
bezimiennymi autobusami
Nadia zawsze wierna
jej struny wbijają się
w palce
nieważne jak mocno
naciskam
wypowiedziane słowa
klasyczne pomyłki
złość zamiast czułości
przemoc za intymność
kara powinna się odbyć
ale samosąd
nie jest zalecany
ostatnia trasa
nabiera rozmachu
(...)
--- cały tekst ---
grudzień
tańcem na granicy
światów.
pachnie śniegiem,
smakuje
złamanym papierosem.
styczeń
płomieniem, który nie
parzy.
błyszczy snem,
krzyczy
wzburzonym sercem.
luty
wymiarem otwartym na
Parysa.
oddycha słowami,
dodaje
(...)
--- cały tekst ---
Słodkie, pachnące
i kolorowe
tyle was jest
moje drogie
którą z was wybrać
nie jest oczywiste
dylemat ogromny
co tam głód
co tam dzieci
żelki, Ż E L K I
najważniejsze są
na świecie
w cichym mieszkaniu
na szarej ulicy
z podartym misiem
brzdęk pustej szklanicy
i żelki
jedynym powodem
do uśmiechu
Niech ta noc
będzie dla mnie
i dla ciebie - realistyczna.
Byś mógł mnie dotykać,
delikatnie muskać moje ciało,
byś mógł tę noc pomylić z dniem,
z jawą, z prawdziwą mną.
Niech ta noc
będzie dla ciebie
i dla mnie - fantastyczna.
Byś mógł mnie zobaczyć,
dotykać myślami, będę wyobrażeniem,
bym mogła być taką, jaką nigdy nie będę,
a chciałabym i ty byś chciał.
Niech ta noc
będzie dla nas
i tylko dla nas - astronomiczna.
Byśmy mogli patrzeć na światło odbite od gwiazd,
na obraz ich sprzed miliona lat,
a w każdym miejscu widzieć nas
tam jutro, tu za rok - gdzieś za tysiąc lat.
”Po co dziewki uwodził,
nocą domy nachodził,
sen rwąc dzieciątek”
K.I. Gałczyński - „Śmierć Poety”
gwałt na moich ustach.
powolnie mokra substancja
wlewa się do gardła.
wytwarzając słowa
karty lepią się
od czerwonej uryny.
gwałt na moich dłoniach.
powolnie mokra substancja
spływa mi po palcach.
zapisując słowa
ołówek przebija kolejną
zasadę interpunkcji i ortografii.
(...)
--- cały tekst ---
uważaj człowieczku
samotny w tłumie
na ten wiersz poranny
spływający po skroni
plastykowy Romeo
z lampką taniego wina
na kolorowym
bilboardzie
porozumiewawczo
puszcza oczko
nie daj się skusić
na ten kiepski romans
przed wschodem słońca
ulotnie złapany
to dziwne uczucie
którym karmią nas
kolorowe światełka
nazywają miłością
(...)
--- cały tekst ---
rzeźbiona twarz
dłutem łez i westchnień
wyrywa się z korzeni
w które wrosła za młodu
rzeźbiona myśl
dłutem znaczeń i nieporozumień
odcina zielone listki
odstające od reszty
rzeźbione ciało
dłutem dotyków i pocałunków
odrzuca zwiędłe kwiaty
korniki wypędza
rzeźbiona dusza
dłutem ignorantów i filozofów
myśli tak pożądanych
tak nieosiągalnych
pod drzewem siada para
pierwszy powiew wiatru
trzymając owoc nie pewnie
smakują pierwszy kęs
taki bezbronny
a jednak mój
ja
w błocie naga
nie mogę wstać
do obrzydzenia zapach
nie dogaszony pet
pot i łzy
jestem u twych stóp
więc mów
kogo widzisz
bo ja nie(na)widzę
