13 marca 2011

poezja

Margot
Margot

Lustro

Znów ten świt chłodnym budzi dotykiem,
wilgoć w krople zamienia spojrzenie.
Taflę lustra ktoś przeciął rzemykiem,
pod nią wiszą na rzęsach półcienie.

Blade usta słowem niepieszczone,
ledwie wiatr łapią w żagiel języka.
Maszty łamiąc się, patrzą zdziwione,
jaka moc wirów potężna i dzika.
 
Marszczą taflę dni sine i deszcze,
kosmyk włosów odgarniasz w zatokę.
A po wodzie przebiegają dreszcze,
które słońce budzi złotookie.
 
Łódź zniszczona dobija do brzegu,
gasi dzień zmierzch nawykły do cieni.
Pęka lustro, jeszcze pełne grzechu,
noc księżycem po niebie się mieni.

Towarzysz ze strefy Ciszy
14 marca 2011 o 00:54

lubie po takich tekstach krazyc

zgłoś

Mirek Dębogórski
15 kwietnia 2011 o 07:48

Bardzo dobre. Jak miło że znów tu jesteś.

zgłoś

Sara
15 kwietnia 2011 o 08:05

http://truml.com/profiles/69639/photography/71898

zgłoś

Rafał Muszer
12 maja 2011 o 17:43

git

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się