10 grudnia 2010

poezja

Margot
Margot

... przed świtem III

chciałam zobaczyć błękit w oczach
i czas co płonął dzikim zachodem słońca
parząc usta nienasycone wilgocią świtu
farby mieszane przez wiatr chorągwie
poczuć dłonie policzki zrumienić
wypełnić przestrzeń w oknach
może jeszcze park i liście
powiedziałeś-nie mam twarzy swojej
nie mam imienia na wieczór na jutro
może na kiedyś wyłamane wskazówki
odkryją kształt ust może jeszcze dotyku
może nie ścichną kroki na drodze
wtedy poszukam odbicia

Paganini
10 grudnia 2010 o 17:50

Podoba mi się sposób w jaki napisała Pani ten wiersz, doskonale opisane emocje i obraz który po prostu widzi się oczyma wyobraźni, to muszę pochwalić. Wpleciona zmiana akcji i postaci. Jestem bardzo na tak. Pozdrawiam.

zgłoś

Margot
11 grudnia 2010 o 12:22

Towarzyszu-a mi nie chodziło o lustrzane odbicie :). Raczej o odnalezienie twarzy... Dziękuję Panom za komentarze i pozdrawiam :)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
11 grudnia 2010 o 02:13

a ja gdzie sie nie rusze to ktos uderza w watek zatraconego lustrzanego odbicia. goni mnie rzeczywistosc i chce cos powiedziec chyba...

zgłoś

Withkacy
11 grudnia 2010 o 20:27

ładnie i obrazowo

zgłoś

Mirek Dębogórski
14 grudnia 2010 o 06:06

Ja się zawsze zagapię. Przeczytałem z przyjemnością. Miłego...

zgłoś

K.Felkowa
17 grudnia 2010 o 20:20

Ach te błękity rozpływające się przed świtem. Super wiersz.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się