|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (511) Proza (226) Dziennik (9) Fotografia (279) Grafika (73) Książki (14)
O autorze Znajomi (1) | |
Sangria tremens
niedokończony budynek
zamiast fundamentów- alkohol
podszyty mną, resztkami tkanek i chwastów
elektrofagia, za wcześnie na światło
nadużycie substancji wierszopędnej
z miski wyrasta oset, jak nałóg, nienazwane zboczenie
kaleczy usta, nie daje zasnąć
piję słodkawy lizol nucąc pod nosem deliriady
(agrafka lub tusz, do gardła, do wnętrza choroby)
z hukiem
pęka kolejna lepka noc
która uczy mnie przekleństw i drżenia
która uczy wołania o pomoc
błąkam się po pustyni
w zielonym piekle, półprzezroczystym szkle
oczy ciągle otwarte
(to tylko sen, honey, tak naprawdę jesteś u siebie
demolujesz dom i krzyczysz w chłonną, wilgotną czerń
przez wybitą szybę)
Emocje tłumaczą rozbuchanie językowe. Rozumiem.
zgłoś
Dziękuję za zrozumienie. To nie jakieś tam wydumane dyrdymały, to prawdziwa historia. Moja historia.
zgłoś
brrr Florek! wiersz jest dobry, ale z toba licho jest:(
zgłoś
no jest, licho, jest :) ale bezrogie, oswojone :)
zgłoś
taaa licho oswojone...a zarcie kluje w jezyk:P
zgłoś
Najlepsze są zupki ,,chińskie" Vifon hiperpikantne - takie w czerwonym opakowaniu, ktore wręcz tworzą piekło w gębie. Uwielbiam je. Przy nich zjedzenie osta(ostu?) to pikuś. Pan pikuś. No i chili, papryczke, kiedyś przegryzłem, dla jaj. Oczy zaszły mi łzami.Ale przetrwałem :))
zgłoś
bys lepiej koze possal, bo zupka chinska to maly pikus...:)))ciekawe ile przytyles po tej twojej sangrii:P
zgłoś
jessu... nie bedę ssać kóz! Ani tym bardziej kozłów!!! :))))) a ja lubię tyć. Taka pasja. Inni zbierają znaczki, drudzy włażą na K2, a ja siedzę i tyję. Z zamiłowania.
zgłoś
meee koziol chyba jest innego zdania:)))on wszedzie by wlazl...ale tobie w tym tyciu przydalaby sie jednak Jarka dyscyplina:)))
zgłoś
ech Florku
zgłoś
to pochwała? :))))))))))
zgłoś
dla wiersza tak ;)))
zgłoś
Skoro napisałem, że rozumiem, to niepotrzebnie wyjaśniasz. Pisanie, podobnie jak picie, wymaga dyscypliny, jednak zdecydowanie bardziej obliguje.
zgłoś
Dawno, dawno temu w "Szanghaju", gdzie chodziło się na świetną kaczkę i najmocniejszą wódkę w mieście (fen), szły zakłady, kto zje miseczkę "dynamitu" - coś w rodzaju przecieru z papryczki chili, który współcześnie jest dostępny w sklepach. Zwycięzca wygrywał flaszkę "ginseng", pysznej gorzałki smakującej wykwintną księżycówką, kojarzącą się z bourbonem całkowicie niedostępnym w tamtych czasach. Zdarzało się wygrywać zakłady. Żeń-szeń dnia następnego leczył wszelkie rany; wszakże wszechlek.
zgłoś
Picie bez dyscypliny może skutkować piciem niekontrolowanym. Picie niekontrolowane grozi chorobą alkoholową. Choroba alkoholowa nieźle rozwija się pod wulkanem. Nie znasz się na tym, Picanha - nie jesteś konsulem.
zgłoś
A kiedy i gdzie powiedziałem, że nigdy?
zgłoś
po szkle można nauczyć się chodzić nie kalecząc, dobry emocjonalny wiersz...
zgłoś
"w zielonym półprzezroczystym piekle / oczy ciągle otwarte" - ? -------- "niedokończony budynek / pod fundamentami płynie alkohol / resztki tkanek i chwastów" - ? nie lepiej czasem prościej?
zgłoś
alkohol to kiepska podpora, człowiek wspierający się (na)nim nawet cienia nie rzuca...i z cienia nie wychodzi...
zgłoś
Mocny wiersz.
zgłoś