10 stycznia 2012

poezja

Jacek Sojan
Jacek Sojan

Kraków

moje miasto
między Ojcowem a Kobierzynem
kładzie się stygmatem na ustach

zważywszy na okoliczności urodzenia
chciało się być gadającym pomnikiem
ale boginie w zwiewnych sukienkach
zdjęły ze mnie płaszcz z brązu
mówiąc chłopcze nie udźwigniesz
możesz nosić nasze sny i parasolki

rozejrzałem się rzeczywiście
jako i ja mieszkańcy
mają coś z jaskiniowca
coś z czuba
lunatykujemy w czasie i przestrzeni

jakżeby inaczej
codziennie alarmuje trąbka
Tatar ante portas

czy dlatego noszą tu portki na szelkach
ze strachu a może
z braku oparcia dla stopy życiowej
łatwiej udać pająka za muzealnym obrazem
znieruchomieć w kościelnych witrażach
w pozie grzesznika broń boże świętego

zdradzą mnie oczy niebieskie od kpin
niepohamowane od śmiechu usta
nie da się ukryć
wariat

moje rodzinne miasto żywe kamienie bruku
coraz lżejsze stają się słowem
bo Kraków czym jest
nazwą
ojcowskim pocałunkiem skrawka ziemi
uległością i walką z duchem
w niekończącym się rozmawianiu

LadyC
10 stycznia 2012 o 08:28

Wyśledziłam Cię Jacku na dwóch portalach niemal jednocześnie - sobie gratuluję :)) a Tobie - kolejnego ciekawego obrazu, innego od tego co czytałam chwilkę temu. Cenię takie możliwości. A propos Krakowa zaś - pewnie tylko Krakus tak może - ostro i pobłażliwie zarazem, i gorzkawo jak kawa bez dodatków. Poeta gaduła - niech rozmawia :) Pozdrawiam serdecznie :)

zgłoś

Emma B.
10 stycznia 2012 o 10:35

trochę inaczej to odbieram, przywołanie Kobierzyna zastanawia, jakieś doświadczenia w tej dziedzinie, przykre odwołania, zaskoczyło mnie to usytuowanie na takiej dziwnej osi Ojców, Kobierzyn, i te portki na szelkach - trochę mi obce, ale to są osobiste zapytania i jeszcze ten stygmat, brzmi tak poetycko a zarazem krwawi, czemu krwawi, nie widać tego w miłosnym potraktowaniu w dalszej części. Bardzo zastanawia to inne spojrzenie.

zgłoś

Szel
10 stycznia 2012 o 11:45

ymmmm w odslonie bez rymow do twarzy ci Jacku:)

zgłoś

Jacek Sojan
11 stycznia 2012 o 01:10

LadyC; szczerze mówiąc ten krakus nie lubi Krakowa ale tu mieszka i tu pracuje - próba oswojenia losu musi wyrazić się sarkazmem ale też szacunkiem wobec tych, którzy Kraków ozdobili - sztuką, nauką, osobowością... serdeczności z życzeniami Pomyślnego Nowego Roku! :))!

zgłoś

Emma B.
11 stycznia 2012 o 01:23

to już teraz rozumiem Hawełkę, to po prostu historyczna dziura. Wiedziałam, że żaden prawdziwy Krakowianin takiego lapsusu nie wyczyni. Szkoda Jacku, że nie lubisz tego miasta. Gdybym była "panną do wzięcia" to bym Ci zaproponowała oswajanie Krakowa. Nie dość, ze sama rosłam z tym miastem, to jeszcze mam zakodowane wspomnienia rodzinne o nim sprzed stukilkudziesięciu lat

zgłoś

Jacek Sojan
11 stycznia 2012 o 01:17

Magdalena Mucha;przyznaję - to subiektywny obraz miasta - kreuję słowami rzeczywistość odległą może od standardów medialnych - gazetowych, ale właśnie taki obraz rodzinnego miasta zajmuje obszar mojego psyche i nic na to nie poradzę;

zgłoś

Jacek Sojan
11 stycznia 2012 o 01:24

Basiu - nie żadnej sprzeczności pomiędzy spontanicznością mieszkańca a ciążącym dziedzictwem z jakim się on spotyka na każdym kroku - zresztą nie tylko w Krakowie bo podobnie jawi się Starówka Lublina czy Gniezno; nie urodziliśmy się na pustyni...

zgłoś

Emma B.
11 stycznia 2012 o 01:50

Kraków i krakowianie ponoć są nie do wytrzymania. Cztery pokolenia mieszkające w Krakowie uprawniają ponoć do tego, żeby być krakusem. Oczywiście żartuję. Ale żeby być Krakusem to trzeba jednak kochać to miasto to jest warunek sine qua non. Ja nie nazywam tego ciążącym dziedzictwem, to jest cudowne dziedzictwo, Lublin, Zamość - zrobiły się przepiękne i dużo miast w Polsce

zgłoś

Miladora
12 stycznia 2012 o 01:14

No, Jacusiu - z przyjemnością przeczytałam. :) Nawet się pod tym podpiszę, co i tak Cię nie uchroni przed pewnymi uwagami. ;) Gotowy? Bo buziaka dostaniesz na końcu dopiero. No to - "moje miasto/moich ustach" - "moich" do kosza. ;) Poza tym - "jakże by inaczej" - jakżeby. ;) I tyle. Buziak na dobry rok. :)

zgłoś

Jacek Sojan
12 stycznia 2012 o 01:30

witaj Miła...! :)) uwagi rzeczowe przyjmuję - błędy w zapisie oczywiste, poprawię za co Dziękuję! buziaka przyjmuję jako zapowiedź rychłego spotkania w Nowym Roku - a jakże - przy winie! serdeczności! J.S

zgłoś

Miladora
12 stycznia 2012 o 01:51

Winko zawsze, a książka nadal czeka, Jacku. :)))

zgłoś

Jacek Sojan
12 stycznia 2012 o 01:59

14 jadę do Kalisza - więc może po powrocie, czyli w następnym tygodniu, w okolicach 20-21 stycznia? :)! J.S

zgłoś

Miladora
12 stycznia 2012 o 05:18

Pewnie. :)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się