|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
byłam w kuchni gdy za oknem wierzba
runęła
pod naporem piły mechanicznej
z ręki młodego człowieka którego ojciec
w dzieciństwie do lasu gonił przed zimą
myślałam że ramiona ma łagodne w sam raz
do przytulania mojej córki
do noszenia storczyków swojej mamie
na urodziny
i choć drzewem rosnę niezmiennie
nie napiszę ckliwego wiersza
o szafocie o włosach odgarniętych z karku
przed ścięciem
bo człowiek czytający poezje
ma być twardy i rozumieć uciążliwość
życia nieuchronność śmierci
i proszę mi wybaczyć brak puenty
.
Co ja tam będę gadać. Biorę do serca
zgłoś
ja też nie wymyślę innej odpowiedzi, Wando, jak tylko wdzięczność i uśmiech, i buziak:)*
zgłoś
delikatnie zaprotestuję, może na użytek tego wiersza człowiek czytający poezję ma być twardy, zwykle jest odwrotnie wg mnie
zgłoś
bo Ty, Barbaro, delikatna jesteś - ogólnie:)
zgłoś
nie usiądziesz pod mym liściem/ ogrzeję ci ręce/cudownie że zmartwychwstaje w wierszu lub piosence:)))
zgłoś
no, Wieśku:)
zgłoś
spokojnego dnia Gabrysiu..
zgłoś
pół dnia bez prądu, Marzenko i jest ok;)*
zgłoś
bez żadnego marudzenia :) a włosy odgarnięte z karku są debeściarskie
zgłoś
a, marudź, Aniu, marudź:)
zgłoś
sama się napisała
zgłoś
w ostatnim słowie, Witku...
zgłoś