4 sierpnia 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

kanoldy

na 1 Maja po raz pierwszy zakładało się skarpetki
mama każdemu w garść dawała pięć złotych
i biegliśmy na boisko żeby się ustawić

pochód szedł od Placu Wolności przez Mickiewicza
na J. Dąbrowskiego tam były trybuny

moi bracia kupowali blaszany pistolet na cynkapki
ale woleli na korki bo dawał więcej dymu i huku

po południu na przystanku autobusowym
orkiestra wojskowa grała same wesołe melodie
aż obdrapane kamienice na placu się trzęsły

z Mirką Ł. której tata był kapitanem Milicji
szlifowałyśmy bruk gryząc kanoldy

.

gabrysia cabaj
4 sierpnia 2011 o 08:59

to Wojtek Borkowski swoim ostatnim wierszem otworzył całą masę spadkową tamtego czasu - dziękuję panie b.:)

zgłoś

Wieśniak M
4 sierpnia 2011 o 09:51

1 maja:), hmmm może też wspomne:)

zgłoś

gabrysia cabaj
4 sierpnia 2011 o 09:53

może warto, Wieśku:)

zgłoś

Istar
4 sierpnia 2011 o 10:22

się wtrąciłam ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
4 sierpnia 2011 o 17:23

zauważyłam;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się