|
| gabrysia cabaj |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
Dojeżdżamy na miejsce. Ledwo otwieram drzwi - przeskakuje przeze mnie - i przed siebie. Bez oglądania się. Brak reakcji na przywołania, gwizdy, cmoki.
- A pal cię licho - myślę sobie, zdejmując klapki na betonowych płytach, które wchodzą do wody.
Po drugiej stronie wychodzą, prowadząc do miejscowości zwanej Piekło. Jakby podwodna droga. Gdybym tak weszła i szła, i szła, mogłabym dojść na drugi brzeg.
- Oj, ślisko - namuł i wodorosty. Dwa kroki głębiej stanęła ławica małych ryb, jak przechodnie, których na chwilę zatrzymuje niecodzienne zjawisko. Jakieś sto metrów dalej, na przybrzeżnych kamieniach - hałaśliwe stado dzikich kaczek.
Od Zalewu Wiślanego prują srebrne ślizgacze.
Fale przyjdą za jakiś czas. Jeszcze trochę.
Ostrożnie podchodzi, żeby się napić. Przed odjazdem zostawia kilka pieskich wiadomości, a ja, chyba ostatnie tego lata, maki.
późnoletnia pocztówka :)
zgłoś
to był piękny dzień, jeśli tylko - właśnie, jak pocztówka;)
zgłoś
wczoraj? piękny był :) jak i zdjęcia :)
zgłoś
piękny chwile się wyłoniły :)
zgłoś
dobrego dnia:)
zgłoś
wiesz co jest niesamowite? zagłębianie się w tekst całym sobą, szukanie... pewność ze musi być coś więcej, musi, tylko trzeba to znaleźć.. i nagle, zdajesz sobie sprawę że to spacer, oddech, cisza, zwolnienie, umiar, ujęcie... i oddychasz z ulgą takim samym powietrzem które nie musi być nadzwyczajnie magiczne, a daje życie :*
zgłoś
takie ładne pożegnanie lata:)
zgłoś
:))
zgłoś
Marzenko, Jerzy, Wieś - dobrego wieczoru Wam*
zgłoś
czytam.. czytam :)
zgłoś
:)*
zgłoś