Imiesłów otępiały

oni szli -
leżę na wersalce zdejmuję okulary przecieram okulary wkładam okulary

oni idą -
sięgam po książkę kartkuję książkę odkładam książkę zdejmuję okulary

oni będą stąpać -
wstaję biorę papierosa zapalam papierosa palę papierosa gaszę papierosa

skoro ich prawie nie ma -
zaczynam myśleć myślę kończę myślenie kładę się  

skoro ich omal nie będzie -
wkładam okulary patrzę na sufit zdejmuję okulary

skoro ich nigdy nie było -
jestem

wszyscy władni wszyscy święci wszyscy niepowołani –
od wtedy do później

coraz częściej coraz rzadziej co raz po raz -
a n u l o w a n y

Towarzysz ze strefy Ciszy
20 kwietnia 2011 o 11:30

cos jest w tych Waszmoscinych tekstach... cos tak nieuchwytnego ze az niedostepnego przed uchwyceniem- a jednak Waszmosci sie udaje... gotowe wypieki pachna niepowtarzalnie...

zgłoś

Florian Konrad
20 kwietnia 2011 o 19:27

jest coś, to prawda- Prawdziwa Poezja :))))))))))

zgłoś

RENATA
20 kwietnia 2011 o 21:26

no no no ....ładnie tylko jak nie mam okularów co mam wkladac i zdejmowac??

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się