oni szli -
leżę na wersalce zdejmuję okulary przecieram okulary wkładam okulary
oni idą -
sięgam po książkę kartkuję książkę odkładam książkę zdejmuję okulary
oni będą stąpać -
wstaję biorę papierosa zapalam papierosa palę papierosa gaszę papierosa
skoro ich prawie nie ma -
zaczynam myśleć myślę kończę myślenie kładę się
skoro ich omal nie będzie -
wkładam okulary patrzę na sufit zdejmuję okulary
skoro ich nigdy nie było -
jestem
wszyscy władni wszyscy święci wszyscy niepowołani –
od wtedy do później
coraz częściej coraz rzadziej co raz po raz -
a n u l o w a n y
cos jest w tych Waszmoscinych tekstach... cos tak nieuchwytnego ze az niedostepnego przed uchwyceniem- a jednak Waszmosci sie udaje... gotowe wypieki pachna niepowtarzalnie...
report
jest coś, to prawda- Prawdziwa Poezja :))))))))))
report
no no no ....ładnie tylko jak nie mam okularów co mam wkladac i zdejmowac??
report