Pierwszy piątek miesiąca

Każde pęcznienie ma swoje granice. Ciało gromadzi gazy i ropę. W końcu pęka, jak brzuch zdechłego psa czy wrzód. Dopóki rośnie, każdy dotyka, sprawdza twardość albo obchodzi dookoła.
Cała okolica czuje smród, który pomija milczeniem. Skrzętnie upycha się trupa w szafie pod wieszakami. To nowa moda, masz ochotę wbić komuś widelec w wypielęgnowaną dłoń, ale siadasz i bach – uśmiech numer pięć.
Dawno nauczyłam się mówić ludziom to co chcą usłyszeć i dzielić się na trzy osoby.
Nie ma, to nic wspólnego ze świętością. Raczej z rozbiciem, rozczłonkowaniem osobowości.
Iza, która chce być i bierze świat w siebie. Iza, którą zniesmaczyła codzienność, łyka tabletki i kładzie głowę na martwej poduszce. Iza, ta najgorsza, nie pisze, sprząta, gotuje, pierze i prowadzi zawzięte dyskusje na temat rynku pracy i promocjach w supermarkecie.
Dzisiaj trzeba być skurwielem żeby żyć, elastycznym, jak tancerka w burdelu, na którą w domu czeka mąż i dwójka dzieci. To tylko kwestia na ile jesteśmy w stanie się rozebrać, a na ile ubrać.
Grunt to nagiąć przyzwoitość. Mąż mojej przyjaciółki sprzedawał ją za wybielanie sumienia.
Zabieg dość drogi, jak na odpukiwane w konfesjonałach rozgrzeszenie.
Magda mówiła, że on nie jest taki zły, ale kiedy robił te wszystkie skurwysyństwa, zabierał studentki na Cypr i kupował bieliznę koleżankom artystkom zbierała mi się piana w ustach.
W końcu nie wytrzymała, podczas niedzielnej wizyty u brata przerzuciła sznurek przez pergolę i powiesiła się.
Minął rok. Siedzę na wpółprzytomna u jej stóp. Zazdroszczę własnego kąta i nieprzerwanego snu o nieczuciu.

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
5 września 2011 o 18:57

o, muszę po nią sięgnąć!

zgłoś

Wieśniak M
6 września 2011 o 19:59

smutne to życie, zasługujemy na więcej bez wywieszania żalu...

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
6 września 2011 o 21:42

zasługujemy, ale czasem inni upychają nas w swoich brudnych kieszeniach tak, że trudno zobaczyć coś poza przepastnym dnem.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
11 czerwca 2013 o 08:59

i wciąż się zastanawiam na ile, ile czego...

zgłoś

"Nocna" Nocny Gość
11 czerwca 2013 o 09:04

przejmujące...

zgłoś

"Nocna" Nocny Gość
11 czerwca 2013 o 09:06

poczatkowo poczułam podobieństwo do poezji Ratonia, ale potem się to rozmyło.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
11 czerwca 2013 o 09:10

właśnie ostatnio myślałam, o rozmywaniu się słowa albo celowym rozmyciu - by dać szansę odbiorcy, by dać szansę sobie na oddech, na wolną interpretacje, na brak ukierunkowania - "co poeta miał na myśli", po co ktoś ma doszukiwać się tego, co piszący jadł na śniadanie, niech filtruje przez siebie, przez własne doświadczenia, niech weźmie, to co mu służy.... a takie sobie dywagacje od rana:)

zgłoś

"Nocna" Nocny Gość
11 czerwca 2013 o 09:13

Myśle ze podobieństwo do poezji Kazimierza Ratonia to żadna ujma. Jestem tą postacią zafascynowana namawiam do zapoznania się z jego historią i twórczościa. To legendarnie smutna i żałosna historia.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
11 czerwca 2013 o 09:26

nie piszę o ujmie, napisałam trochę obok, o rozmywaniu słowa:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się