Zabierz mnie stąd

świt
skamląc pod oknem
otrzepuje się z kałuż
dzielnice marszczą
brwi
drzewa które straszą
mają brązowo-rude
grzbiety i pazury
 
piszę nekrolog   w  przypalonych
garnkach
od lat chora od
wewnątrz oddycham przez nos
kiedy psują się zęby
 nie myślę o otwieraniu
 
zostały pospolite
sny  o chusteczce do nosa
zupie z wkładką i
małym chlebie
 
w zakurzonej
modlitwie o nasycenie

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
23 lipca 2011 o 19:15

Jeszcze raz - co by trywialne nie było!:)

zgłoś

Wieśniak M
23 lipca 2011 o 19:24

dla mnie to nie jest trywialnie, dla mnie jest to jak krzyk - szeptem o promyk słońca choćby przez chmury...

zgłoś

Miladora
23 lipca 2011 o 23:39

Do mnie trafił. Wiesz zresztą o tym. Wyrzuć te przypalone garnki, Nicki. I nie oglądaj się. Ściskam serdecznie i zawsze czekam. :)

zgłoś

Stefanowicz
23 lipca 2011 o 23:45

Tyle emocji. Beznadzieja, smutek. Ach, chciałbym twój wiersz usłyszeć zaśpiewany w molowej tonacji.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
24 lipca 2011 o 08:39

Też chętnie posłucham:) Dziękuję, za obecność Waszą!

zgłoś

Leszek Lisiecki
24 lipca 2011 o 18:04

Beznadzieja i smutek jak powiedział Stefanowicz chociaż... jeśli są sny to może warto tą modlitwę odkurzyć. I nie poprzestać tylko na niej...

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
24 lipca 2011 o 18:48

Ile bólu trzeba doświadczyć aby tak skamleć?:)Dużo emocji:)

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
25 lipca 2011 o 07:02

Dziękuję, że wpadliście!

zgłoś

Darek i Mania
25 lipca 2011 o 22:43

piękny smutek aż rwie serce i chciałoby się peelke zabrać jak najdalej by zapomnieć o koszmarnych obrazach - bardzo dobry zapis

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
26 lipca 2011 o 07:49

Dziękuję Darku...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się