|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (13) Proza (1) Dziennik (3) Fotografia (4) Grafika (10)
Pocztówka poetycka (2) O autorze Znajomi (2) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Jestem z tych dziwaków. W tym momencie nietrzeźwa, jak wielu twórców piszących, muszących pisać przede mną. W przeciwieństwie - ja nie jestem wybitna. Ale cóż to ... komu się martwić temu, co kto i kiedy przeczyta i co wniesie do tego nic nie znaczącego świata. Muszę Wam powiedzieć, że przeżyłam niejedno - spałam na ulicach. Nie musiałam - chciałam doświadczać. Brałam narkotyki - musiałam - nie musiałam - o tym napiszę kiedy indziej - chciałam doświadczać i żyć normalnie. Bez bólu. Czy ktokolwiek z Was każdego razu patrząc się za okno czuł nieokreśloną tęsknotę? Za czym? Nigdy nie udało mi się odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego niektórzy mają w głowie to, co mają? Ten ból, żal, słowa, winę, unicestwienie? Jestem po studiach filozoficznych i nigdy, przenigdy nie udało mi się odpowiedzieć na pytania natury egzystencjalnej mimo piątek w indeksie. Dlaczego boję się Was? Mariuszu, dlaczego tęksnię za Tobą a Ty boisz się mnie? Dlaczego panuje cisza i chaos? Byłam już każdym człowiekiem, prócz zwyczajnego. Byłam hipisem, grunge`m, satanistą, gothem, matką, córką, żoną... A moja głowa?! Czymże jest moja głowa? Kto będzie na tyle odważny żeby wysłuchać żalu i wspomnień porąbanej głowy??
To tu, to tam
Po szlaku pędzą poeci
Poszukując słów do napisania
Siadają pod drzewem
Modlą się do trawy
By dała natchnnienie
By zaśpiewała
To tu, to tam
Błąkają się nocą
Ulice, zegary mówią swoim słowem
Przemycają je poecie
By wymówił
Ich pragnienia
Spostrzeżenia
Tykanie zegara na strychu gdy śpię
Budzi mnie
Za małym, okrągłym okienkiem noc
Trzaska okiennicą
Na głowę
Bo strach, taka noc
Mnie wprowadza
W nostalgię małych mansard
Pełny wagon
Pusty przedział
A za oknem noc
Turkot żżelaznych kół
Po samotnych torach
Pociąg na północ...
Całe dnie stapiają się teraz w jedną, wielką bryłę "czegoś". Nie nazwę tego życiem, trwaniem, wegetacją. Być może "czasozabijaczem". Czasozabijacz pozwala mi spać, funkcjonować fizjologicznie i siedzieć gapiąc się w ścianę. To dziw jak szybko potrafi płynąć czas na czasozabijaczu. Tylko głowa nie wie co się dzieje, jaki mamy dzień, co robić - pełna jest trocin przeszłości. Lecz powoli się Zdarza. Głowa rusza ciałem i czegoś chce. Pragnie już wyjść, wrócić dwa lata wstecz. Potem zapragnie wrócić sześć lat wstecz. Nie wie jednak czy to aby jeszcze możliwe by było jak dawniej po tym, co sobie zrobiła. Ale z jękiem rusza do przodu. Dwa, trzy raz dziennie dostaje chwilę wytchnienia i wraca do dwóch lat wstecz. Wtedy udaje mi się coś zrobić - usiąść przy komputerze, ogarnąć bałagan, wykonać najprostszą czynność ciesząc się z tego, że mogę to zrobić. Potem znów wraca czasozabijacz.
Ludzkie małpy, one dotykają mej duszy
piórem strachu.
W pokoju, gdzie
żyłem i zmarłem, małpy
zjadają się wzajemnie
Nie będę przeszkadzać
upadam...
Dziwny świat małp
ludzi
to więzienie mojej duszy
Czas iść
na drugą stronę i śpiewać
pieśń o niesamowitości.
O śmierci.
( first tribute to Jim Morrison )
w tydzień po psychiatryku i detoksie
trzy, dwa, jeden
trzy, dwa, jeden
i tylko liczyę dni do wyjścia
nie znam perspektywy ale liczę
trzy, dwa, jeden - tyle dni jestem w stanie wytrzymać
nie przeszkadzajaą mi kraty
przeszkadzają ci ludzie
liczę więc tyle
ile jestem w stanie wytrzymać
ataki paniki, lęk, klaustrofobia
kiedy się pojawiają zaczynam odliczanie
nie na długo pomaga, na chwilę
trzymam głowę między kolanami i odliczam
patrzę za kraty, tłumaczę sobie
to nie będzie trwało wiecznie
wypuszczą mnie
nie czekam na to, co będzie na zewnątrz
czekam byle tylko wyjść byle gdzie
chce uciec, wyjść na żądanie
powstrzymuje się
moge zostać jak ten pies i spać na wycieraczce
odrzucona nie wiem czy mam dokąd wracać
palę, patrząc się na obce twarze na świetlicy
kłade się i leże
pale
leże
pale
leże
dopada mnie
licze
i się boje
cały dzień się boje, lęk, nerwy, nerwy
wiem, że już nigdy nie będzie tak samo
a potem gdy już wrócę nie wiem kim jestem
codziennie śnią mi się koszzmary z więzienia
co noc, po kilka razy w różnych sekwencjach
tylko liczyć już nie muszę
póki nie zakratują mi okien
