Zmiana sposobu prezentacji

30 january 2011

diary

Topola
Topola

dziwak

Jestem z tych dziwaków. W tym momencie nietrzeźwa, jak wielu twórców piszących, muszących pisać przede  mną. W przeciwieństwie - ja nie jestem wybitna. Ale cóż to ... komu się martwić temu, co kto i kiedy przeczyta i co wniesie do tego  nic nie znaczącego świata.  Muszę Wam powiedzieć, że przeżyłam niejedno - spałam na ulicach. Nie musiałam - chciałam doświadczać. Brałam narkotyki - musiałam - nie musiałam - o tym napiszę kiedy indziej - chciałam doświadczać i żyć normalnie. Bez bólu. Czy ktokolwiek z Was każdego razu patrząc się za okno czuł nieokreśloną tęsknotę? Za czym? Nigdy  nie udało mi się odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego niektórzy mają w głowie to, co mają? Ten ból, żal, słowa, winę, unicestwienie? Jestem po studiach filozoficznych i nigdy, przenigdy nie udało mi się odpowiedzieć na pytania natury egzystencjalnej mimo  piątek w indeksie. Dlaczego boję się Was? Mariuszu, dlaczego tęksnię za Tobą a Ty boisz się mnie? Dlaczego panuje cisza i chaos? Byłam już każdym człowiekiem, prócz zwyczajnego. Byłam hipisem, grunge`m, satanistą, gothem,  matką, córką, żoną... A moja głowa?! Czymże jest  moja głowa? Kto będzie na tyle odważny żeby wysłuchać żalu i wspomnień porąbanej głowy??

30 january 2011

poetry

Topola
Topola

wędrowcy

To tu, to tam
Po szlaku pędzą poeci
Poszukując słów do napisania
Siadają pod drzewem
Modlą się do trawy
By dała natchnnienie
By zaśpiewała

To tu, to tam
Błąkają się nocą
Ulice, zegary mówią swoim słowem
Przemycają je  poecie
By wymówił
Ich pragnienia
Spostrzeżenia

30 january 2011

poetry

Topola
Topola

Mansardy

Tykanie zegara na strychu gdy śpię
Budzi  mnie
Za małym, okrągłym okienkiem noc
Trzaska okiennicą
Na głowę
Bo strach, taka noc
Mnie wprowadza
W nostalgię małych mansard

30 january 2011

poetry

Topola
Topola

... klimat

Pełny wagon
Pusty przedział
A za oknem  noc
Turkot żżelaznych kół
Po samotnych torach
Pociąg na północ...

20 january 2011

diary

Topola
Topola

czasozabijacz

Całe dnie stapiają się teraz w jedną, wielką bryłę "czegoś". Nie nazwę tego życiem, trwaniem, wegetacją. Być może "czasozabijaczem". Czasozabijacz pozwala mi spać, funkcjonować fizjologicznie i siedzieć gapiąc się w ścianę. To dziw jak szybko potrafi płynąć czas na czasozabijaczu. Tylko głowa nie wie co się dzieje, jaki mamy dzień, co robić - pełna jest trocin przeszłości. Lecz powoli się Zdarza. Głowa rusza ciałem i czegoś chce. Pragnie już wyjść, wrócić dwa lata wstecz. Potem zapragnie wrócić sześć lat wstecz. Nie wie jednak czy to aby jeszcze możliwe by było jak dawniej po tym, co sobie zrobiła. Ale z jękiem rusza do przodu. Dwa, trzy raz dziennie dostaje chwilę wytchnienia i wraca do dwóch lat wstecz. Wtedy udaje mi się coś zrobić - usiąść przy komputerze, ogarnąć bałagan, wykonać najprostszą czynność ciesząc się z tego, że mogę to zrobić. Potem znów wraca czasozabijacz.

17 january 2011

graphics

Topola
Topola

War

War

17 january 2011

graphics

Topola
Topola

17 january 2011

poetry

Topola
Topola

Ludzkie małpy

Ludzkie małpy, one dotykają mej duszy
piórem strachu.
W pokoju, gdzie
żyłem i zmarłem, małpy
zjadają się wzajemnie
Nie będę przeszkadzać
upadam...
Dziwny świat małp
      ludzi
      to więzienie mojej duszy
  Czas iść
na drugą stronę i śpiewać
  pieśń o  niesamowitości.
O śmierci.

( first tribute to Jim Morrison )

17 january 2011

diary

Topola
Topola

w tydzień po psychiatryku i detoksie

trzy, dwa, jeden
trzy, dwa, jeden
i tylko liczyę dni do wyjścia
nie znam perspektywy ale liczę
trzy, dwa, jeden - tyle dni jestem w stanie wytrzymać
nie przeszkadzajaą mi kraty
przeszkadzają ci ludzie
liczę więc tyle
ile jestem w stanie wytrzymać
ataki paniki, lęk, klaustrofobia
kiedy się pojawiają zaczynam odliczanie
nie na długo pomaga, na chwilę
trzymam głowę między  kolanami i odliczam
patrzę za kraty, tłumaczę sobie
to nie będzie trwało wiecznie
wypuszczą mnie
nie czekam na to, co będzie na zewnątrz
czekam byle tylko wyjść byle gdzie
chce uciec, wyjść na żądanie
powstrzymuje się
moge zostać jak ten pies i spać na wycieraczce
odrzucona nie wiem czy  mam dokąd wracać
palę, patrząc się na obce twarze na świetlicy
kłade się i leże
pale
leże
pale
leże
dopada mnie
licze
i się boje
cały dzień się boje, lęk, nerwy, nerwy
wiem, że już nigdy nie będzie tak samo
a potem gdy już wrócę nie wiem kim jestem
codziennie śnią mi się koszzmary z więzienia
co noc, po kilka razy w różnych sekwencjach
tylko liczyć już nie muszę
póki nie zakratują mi okien

25 december 2010

photography

Topola
Topola

tipi

tipi

Tipi na XXX zlocie Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register