31 stycznia 2012

poezja

John Preston
John Preston

tożsamość

ostatnie szczeknięcie zostawiłem
w budzie rozgryzłem kaganiec
stalowy łańcuch i bat


bezszelestnie idę zostawiając
na śniegu trop niepodobny
kundlom zaszczutym


ludziom przyglądam się niemo
tam gdzie ogniwa kruszyły
zęby obolałe ściskaniem
szczęki wypuszczają kły


*czasem zdarza mi się
wyć do księżyca

Szel
31 stycznia 2012 o 21:38

wiesz john jak czuje ten wiersz? tak jakbys szedl do domu

zgłoś

John Preston
1 lutego 2012 o 07:29

bo tak właśnie było. szedłem do domu gdzieś tam:)

zgłoś

Konrad Redus
1 lutego 2012 o 19:39

jest w tym coś niepokojącego, taka lekka podnieta gdy się nocą idzie przez cmentarz

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się