Może się wydawać, że śmierć czy umieranie pokazywane inaczej niż w koturnowej, napuszonej czy inaczej odrealniającej metaforze - raczej bywają rzeczywiście piekielnie osamotnione.
"Piękno umierania"... Teraz patrzę inaczej na śmierć. Nie z racji wieku, ale tego co mnie spotkało. Nie wiem, czy piękno, ale egoistycznie myśląc, szczęściem było trzymać za rękę każdą z bardzo bliskich mi osób. Zawsze KTOŚ prowadził mnie do Nich. Chciałam to opisać opisać, ale wychodził banał. Mariusz, uchwycił w kadrze. Pozdrawiam.
"Chciałam to opisać opisać, ale wychodził banał". Yhm. To chyba jedna z najmocniej zaskakujących zagadek, jakie można spotkać w pisaniu. I nie tłumaczy jej wg mnie ani nieuchronna powszechność śmierci. Ani hołubienie wiary w identyczność reakcji na nią, bo ta wiara przy baczniejszym spojrzeniu wydaje się nie do wiary;) Realna śmierć jest poza banałem. Dlaczego więc tak nieskończenie trudno znaleźć dla niej słowa, które nie utwierdzałyby w przekonaniu, że to banalne zdarzenie? Przy czym, rzecz jasna, nie chodzi o samą śmierć, bo o tej niczego wiedzieć nie można. Chodzi o jej obecność w życiu.
Isso, śmierć jest poza banałem, ale moje pisanie tak. Wiele podartych kartek i wciąż nie to, co chciałabym przekazać. Możliwe, że w tym brakuje mojego głosu. Zamyka się usta, nieprzegadany przekaz. Bojaźń ? Mnie opuścił lęk przed śmiercią. Ona jawi mi się jako biała pani. Czarne bywa przed, bo tak widzę cierpienie, niemoc w przynoszeniu ulgi. Nie trzeba wciąż o tym mówić, ale choć raz i do końca. Spiszę to, nawet nieporadnie i zostawię w szufladzie, jako część mnie.
Wciąż zbliża się koniec, to wciąż piękne i wciąż żywe... zmienia formę, kształt i barwę, zwolna umiera, zbliża się ku końcowi. A jednak pięknie. Nie wygląda jak "za dawnych lat" ale czy to ma znaczenie... każde stadium może być piękne, kwestia spojrzenia.
Czuję się chwilami jak dziecko z wioski w hipermarkecie - staję, otwieram gębę i mnie zatyka :) w ten weekend spałem tylko kilka godzin (czas ładowania baterii ;) )...
Nałogowe zachowania - mam to z przeszłości... ale na razie mnie nie przeszkadza. Piękno dokumentowania i dzielenia się tym co widzę i jak... jest niezastąpione (no może seks konkuruje) :)
Broń boże ! Słowa miłe koją moją próżność. Im więcej ich, tym więcej spokoju i nasycenia potrzeb mojego EGO. A jeśli ktoś krótko - to zawsze lepiej niż wcale i takie wpisy zasługują na wdzięczność.
"Słowa miłe koją moją próżność. Im więcej ich, tym więcej spokoju i nasycenia potrzeb mojego EGO". Chyba mam trudność z wyłowieniem sedna tego, co do mnie mówisz:) A kiedy nie wiem, to wolę pytać u źródła, jeśli to możliwe. Tu, na tej fotografii, wystawione jest ego do pieszczot? I miejscowe komenty to właśnie robią? Czy po prostu nietrafnie zrozumiałam, co chcesz powiedzieć?
Chcę powiedzieć, że jeżeli mam coś do powiedzenia - mówię, do pokazania - pokazuję. Jeżeli spotyka się ze zrozumieniem i budzi emocje, sprawia mi to przyjemność. To co wystawiam - wystawiam dla przyjemności wyrażenia konkretnych myśli i ich fermentu. Komentarze i akceptacja w nich jest formą terapii na plecak kamieni jaki dostałem w dzieciństwie... ale o tym by długo i chyba nie na forum publicznym.
Wpis o EGO jest raczej "auto sarkastyczny". Mówię coś co chyba czasem wstyd powiedzieć - większość z nas lubi dostawać pochlebne opinie. Ja nie wstydzę się i nie ukrywam, że mnie one łechtają.
:) Yhm, teraz jasne. Thx za cierpliwość we wspólnym szukaniu rzeczywistych znaczeń. Net z rozmaitych przyczyn sprzyja nieporozumieniom komunikacyjnym chyba jeszcze bardziej niż real. [snickłam]
:) w ogóle mało wiem, filo. im jestem starsza, tym mniej. a ostatnio jakaś się zrobiłam sarnio płochliwa wobec stopniowania ;d to jeśli może bym tu cokolwiek wiedziała, to wtedy, gdyby "szczęśliwiej" było bez "j"
Przynajmniej jest chęć ignorowania Mariuszu - to już bardzo dużo :) Stopniowanie Isso - stopniuję tak, skoro wróciłam i na powrót jestem m.in. spokojniejsza i częściej się uśmiecham, to szczęśliwiej ;)
:) Nie wiem, fil. Z jednej strony, jasne, że rozumiem. Z drugiej, mnie chyba zauroczył cytat z babci mojej koleżanki: "Życie nie jest ani do śmiechu, ani do płaczu, tylko do przeżycia" ;)
yhmmm - do przeżycia, zgadzam się i tu pojawia się zasadniczy problem w jaki sposób do tego życia podejdziemy i jak go przeżyjemy ;) Gdy byłam mała, nawet był taki czas dawno temu, powtarzałam jak mantrę - chcę poznać wszystko - wszystkie emocje. Życzenia się spełniają gdy się tego pragnie, grunt to coś z tego wynieść. Szczęście czasami wyrasta na cierpieniu i bólu.
Interesujące, tu też pusto. Tak jak, zanim weszłam, było tu: http://truml.com/postity/graphics/142602
zgłoś
Może się wydawać, że śmierć czy umieranie pokazywane inaczej niż w koturnowej, napuszonej czy inaczej odrealniającej metaforze - raczej bywają rzeczywiście piekielnie osamotnione.
zgłoś
Isso, bywa pusto, bo ginie w gąszczu zamieszczanych prac.
zgłoś
No tak. To też możliwe :)
zgłoś
śmierć dotyczy jedności, nawet gdy umiera wszystko wokół..
zgłoś
:) śmierć to najsamotniejsza samotność.
zgłoś
choć miarą pocieszenia jest że rachunki już nas nie dotyczą;)
zgłoś
"Piękno umierania"... Teraz patrzę inaczej na śmierć. Nie z racji wieku, ale tego co mnie spotkało. Nie wiem, czy piękno, ale egoistycznie myśląc, szczęściem było trzymać za rękę każdą z bardzo bliskich mi osób. Zawsze KTOŚ prowadził mnie do Nich. Chciałam to opisać opisać, ale wychodził banał. Mariusz, uchwycił w kadrze. Pozdrawiam.
zgłoś
"Chciałam to opisać opisać, ale wychodził banał". Yhm. To chyba jedna z najmocniej zaskakujących zagadek, jakie można spotkać w pisaniu. I nie tłumaczy jej wg mnie ani nieuchronna powszechność śmierci. Ani hołubienie wiary w identyczność reakcji na nią, bo ta wiara przy baczniejszym spojrzeniu wydaje się nie do wiary;) Realna śmierć jest poza banałem. Dlaczego więc tak nieskończenie trudno znaleźć dla niej słowa, które nie utwierdzałyby w przekonaniu, że to banalne zdarzenie? Przy czym, rzecz jasna, nie chodzi o samą śmierć, bo o tej niczego wiedzieć nie można. Chodzi o jej obecność w życiu.
zgłoś
zwłaszcza jeśli znaczenie "śmierć" rozciągnąć na wszystko co nieodwracalnie się kończy, np. ktoś mówi "coś we mnie umarło" a jednak wciąż żyje
zgłoś
umieranie jest więc procesem niekończącym. Jedynie zmieniającym sens, punkt widzenia, jakość odczuwania...
zgłoś
:)
zgłoś
Isso, śmierć jest poza banałem, ale moje pisanie tak. Wiele podartych kartek i wciąż nie to, co chciałabym przekazać. Możliwe, że w tym brakuje mojego głosu. Zamyka się usta, nieprzegadany przekaz. Bojaźń ? Mnie opuścił lęk przed śmiercią. Ona jawi mi się jako biała pani. Czarne bywa przed, bo tak widzę cierpienie, niemoc w przynoszeniu ulgi. Nie trzeba wciąż o tym mówić, ale choć raz i do końca. Spiszę to, nawet nieporadnie i zostawię w szufladzie, jako część mnie.
zgłoś
:)
zgłoś
Wciąż zbliża się koniec, to wciąż piękne i wciąż żywe... zmienia formę, kształt i barwę, zwolna umiera, zbliża się ku końcowi. A jednak pięknie. Nie wygląda jak "za dawnych lat" ale czy to ma znaczenie... każde stadium może być piękne, kwestia spojrzenia.
zgłoś
Tą wypowiedzią trafiłeś w sedno,wszak umieramy od pierwszego dnia istnienia...
zgłoś
Mariuszu, masz świetne spojrzenie, wiele widzisz i czujesz, a to dar:)
zgłoś
wspaniale rozmyte tło!!!...podoba mi się;)
zgłoś
Zaznaczam, że nie ma ingerencji komputerowej - to opcja makro w Sonym
zgłoś
to zależy od obiektywu;))...jakim soniakiem robisz?
zgłoś
To zdjęcie robiłem Alpha100 (z obiektywem uniwersalnym )- teraz poznaję Nikona D40x... bajka
zgłoś
D40 to już coś...miłej zabawy;)))
zgłoś
Czuję się chwilami jak dziecko z wioski w hipermarkecie - staję, otwieram gębę i mnie zatyka :) w ten weekend spałem tylko kilka godzin (czas ładowania baterii ;) )...
zgłoś
faktycznie Cię wzięło;)))
zgłoś
Nałogowe zachowania - mam to z przeszłości... ale na razie mnie nie przeszkadza. Piękno dokumentowania i dzielenia się tym co widzę i jak... jest niezastąpione (no może seks konkuruje) :)
zgłoś
bardzo :)
zgłoś
Można rzeczowo i krótko? Można ! Ja też krótko - Dzięki
zgłoś
Życzysz sobie, żeby nie rozmawiać pod Twoimi publikacjami dłużej niż jednym słowem? Jeśli tak, dostosuję się do Twoich oczekiwań bez bólu.
zgłoś
Broń boże ! Słowa miłe koją moją próżność. Im więcej ich, tym więcej spokoju i nasycenia potrzeb mojego EGO. A jeśli ktoś krótko - to zawsze lepiej niż wcale i takie wpisy zasługują na wdzięczność.
zgłoś
"Słowa miłe koją moją próżność. Im więcej ich, tym więcej spokoju i nasycenia potrzeb mojego EGO". Chyba mam trudność z wyłowieniem sedna tego, co do mnie mówisz:) A kiedy nie wiem, to wolę pytać u źródła, jeśli to możliwe. Tu, na tej fotografii, wystawione jest ego do pieszczot? I miejscowe komenty to właśnie robią? Czy po prostu nietrafnie zrozumiałam, co chcesz powiedzieć?
zgłoś
Chcę powiedzieć, że jeżeli mam coś do powiedzenia - mówię, do pokazania - pokazuję. Jeżeli spotyka się ze zrozumieniem i budzi emocje, sprawia mi to przyjemność. To co wystawiam - wystawiam dla przyjemności wyrażenia konkretnych myśli i ich fermentu. Komentarze i akceptacja w nich jest formą terapii na plecak kamieni jaki dostałem w dzieciństwie... ale o tym by długo i chyba nie na forum publicznym.
zgłoś
Wpis o EGO jest raczej "auto sarkastyczny". Mówię coś co chyba czasem wstyd powiedzieć - większość z nas lubi dostawać pochlebne opinie. Ja nie wstydzę się i nie ukrywam, że mnie one łechtają.
zgłoś
:) Yhm, teraz jasne. Thx za cierpliwość we wspólnym szukaniu rzeczywistych znaczeń. Net z rozmaitych przyczyn sprzyja nieporozumieniom komunikacyjnym chyba jeszcze bardziej niż real. [snickłam]
zgłoś
A po co Ci EGO?
zgłoś
ech, Ty buddystko jedna, no ;d
zgłoś
ale wiesz, że tak jest szczęśliwiej? :)
zgłoś
Ja go nie potrzebuję, nie chcę, ale jakoś kurcze jest. Mimo ignorancji jakie mu okazuję wciąż się odzywa od czasu do czasu. Tak już jest.
zgłoś
:) w ogóle mało wiem, filo. im jestem starsza, tym mniej. a ostatnio jakaś się zrobiłam sarnio płochliwa wobec stopniowania ;d to jeśli może bym tu cokolwiek wiedziała, to wtedy, gdyby "szczęśliwiej" było bez "j"
zgłoś
Przynajmniej jest chęć ignorowania Mariuszu - to już bardzo dużo :) Stopniowanie Isso - stopniuję tak, skoro wróciłam i na powrót jestem m.in. spokojniejsza i częściej się uśmiecham, to szczęśliwiej ;)
zgłoś
:) Nie wiem, fil. Z jednej strony, jasne, że rozumiem. Z drugiej, mnie chyba zauroczył cytat z babci mojej koleżanki: "Życie nie jest ani do śmiechu, ani do płaczu, tylko do przeżycia" ;)
zgłoś
yhmmm - do przeżycia, zgadzam się i tu pojawia się zasadniczy problem w jaki sposób do tego życia podejdziemy i jak go przeżyjemy ;) Gdy byłam mała, nawet był taki czas dawno temu, powtarzałam jak mantrę - chcę poznać wszystko - wszystkie emocje. Życzenia się spełniają gdy się tego pragnie, grunt to coś z tego wynieść. Szczęście czasami wyrasta na cierpieniu i bólu.
zgłoś
:)
zgłoś
o, masz. zorganizowałeś mi podróż po dawnych drogach :) dziękuję
zgłoś
Ale już tu się wyczerpuje arsenał moich zdjęć, które lubiłaś :) albo może, które pamiętam, ze lubiłaś :) I mnie fajnie powędrować z kimś :)
zgłoś
:)
zgłoś
Tu w komentarzach już bardziej Ty? :P
zgłoś
Ot, dźwiedź złapany za słowo ;d
zgłoś
o. przegapiłam, a bardzo..
zgłoś
Ja za te słowa też bardzo... :*
zgłoś