5 lutego 2013

dziennik

ZGODLIWY
ZGODLIWY

biedaki

Widziałem żebraka, otoczony stadem piesków, siedział na ławce. Spał może, a może chwytał poranne słońce na twarz.
- Wszyscy choć przez jakiś czas powinniśmy stać się bezdomnymi. - pomyślałem.
Moglibyśmy wtedy dojrzeć dobro w sobie, bezinteresowną potrzebę szanowania każdego dnia z jego urokami. Kochać posiłek, nieważne jaki by był. Dzielić się z innym tym co mamy.
Celebrować przyjemności.
Znosić trudy.
Wielbić życie jakim jest.
Zastanawiam się:
Kto jest większym biedakiem? 

Hania
5 lutego 2013 o 11:23

Możemy to robić i być tym , kim jesteśmy...Możemy w zachwycie wielkim żyć...

zgłoś

ZGODLIWY
5 lutego 2013 o 11:34

Możemy, możemy... a mimo to gonimy białego króliczka. Niech ktoś zatrzyma - ja wysiadam :)

zgłoś

deRuda
5 lutego 2013 o 11:39

bezdomność tak jak domność ma wiele odmian, Ty przedstawiłeś jej jasny obraz, a w życiu jak to życiu, są jej inne różne, bardzo pogmatwane i odrażające odmiany

zgłoś

issa
5 lutego 2013 o 11:57

O, to, to. Między innymi. Cięcia do jednostronności bez cienia. I tak, w świetle bez cienia gubi się pojedyncza twarz, jakby ją ktoś miłośnie wytarł pumeksem dla idei. I chociaż, zdaje się, jako tako rozumiem, na czym mogą polegać pożytki z nieprzywiązywania nadmiernej wagi do Ego, to jednak wierzę, że ich celem jest co innego niż ignorowanie pojedynczego losu i wrzucanie do jednego wora, choćby i świetlistego. Zanadto przypomina mi taki wór topione szczenięta i masowe groby ;p

zgłoś

issa
5 lutego 2013 o 11:42

Ufam bez trudu w dobre intencje tekstu i Autora. Jednak sam tekst niebezpiecznie balansuje na granicy ciężkich uproszczeń. Pomyślę, jaką postać nadać wątpliwościom i wrócę w sprzyjającym czasie. Pozdrawiam.

zgłoś

zuzanna809
5 lutego 2013 o 20:24

bezdomność ...Spanie na dworcu to z pewnością niewygoda. Prawdziwa bezdomność jest w duszy człowieka, choćby sypiał w apartamentach...:)

zgłoś

ZGODLIWY
6 lutego 2013 o 00:53

A mnie chodziło nie o idylliczne przedstawienie bezdomności jako drogi i celu życia. Napisałem "choć przez jakiś czas". Byśmy mogli docenić pewne wartości duchowe obdzierając byt z materializmu. Byśmy mogli sobie uświadomić, że w prostych rzeczach (które uważamy za normę) mogli znaleźć radośc. Tyle.

zgłoś

issa
6 lutego 2013 o 00:56

Wydaje się, że do tak opisanych intencji prędzej może wystarczyłaby tylko część: Widziałem żebraka, otoczony stadem piesków, siedział na ławce. Spał może, a może chwytał [...] słońce na twarz. - Wszyscy choć przez jakiś czas powinniśmy stać się bezdomnymi. - pomyślałem.

zgłoś

issa
6 lutego 2013 o 00:58

wiesz, bez pogadanki poconacoidlaczego; niechby sobie czytelnik sam zdecydował, co dalej

zgłoś

sisey
6 lutego 2013 o 01:13

Isso, bardzo podoba mi się Twój skrót, to już liryka. Masz rację, autor przegadał tekst niebezpiecznie i to na tyle, że aż mnie korci by obalać te zdania oznajmujące. Już samy "wielbieniem życia" nie jestem w stanie się zgodzić. No nie spotkałem jeszcze żadnego, który chwaliłby wschód słońca, niestety. Oni cierpią, mniej lub więcej ale cierpią. Bo nawet ci "artyści" ze skłotów, czemu tam tkwią? Coś musiało uwierać na tyle dotkliwie , że wychodzi się w bezdomność jako mniejsze zło. O innych ofiarach bezdomności już nawet nie wspominam.

zgłoś

issa
6 lutego 2013 o 01:22

Ano. W wersji oryginalnej może się wydawać, że właściwie mało ważne, jacy są bezdomni. Bezdomny został "użyty" jak pomoc dydaktyczna w szkole. Jak jakiś preparat. Tyle że zamiast formaliny dostał słoneczko. (cały czas mowa o samym tekście, a nie o jakimś szkolnym czegochciałautor czy co tam jeszcze; mowa o tym, co wynikło z chcenia dla czytelnika, który nie znał planów autorskich).

zgłoś

ZGODLIWY
6 lutego 2013 o 01:25

Rzeczywiście - macie rację, przegadane. Ja gaduła jestem i często rzucam "jedynie słuszne" zdania, które tak naprawdę nie są jedynie słuszne. I mnie się ten skrót Issy widzi. Pewnie to już była by liryka :) całe szczęście znajduje się w dzienniku i tam pozostanie. Cieszę się, że zajrzałeś do czegoś mojego sisey :) czekałem na Ciebie tu.

zgłoś

sisey
6 lutego 2013 o 01:28

luz, czytam i widzę Cię nie pierwszy dzień. ;)

zgłoś

Darek i Mania
6 lutego 2013 o 01:27

aby odpowiedzieć na Twoje pytanie, koniecznie trzeba by dokładnie zdefiniować " biedaka", który to wydaje się być dla każdego kim innym

zgłoś

sisey
6 lutego 2013 o 01:32

hmm, voilà: żebrak, otoczony stadem piesków

zgłoś

Darek i Mania
6 lutego 2013 o 01:53

pieski są też różnie definiowane oceniane wyceniane

zgłoś

ZGODLIWY
7 lutego 2013 o 13:33

Sisey - nie określiłem mianem "biedak" człowieka, którego widziałem na ławce. Pało bezdomny i żebrak. Intencją tekstu jest właśnie retoryczne pytanie, czy bezdomny żebrak rzeczywiście jest biedniejszy od nas samych? Stąd też tytuł w liczbie mnogiej :)

zgłoś

hossa
7 lutego 2013 o 09:57

( wybacz, że tutaj i nie w temacie, ale wysyłam Ci zaraz meila , tym razem to było bingo:)

zgłoś

ZGODLIWY
7 lutego 2013 o 13:15

Opowiedziałem już :)

zgłoś

alt art
7 lutego 2013 o 13:22

ten, który większą pychę dźwiga..

zgłoś

ZGODLIWY
7 lutego 2013 o 13:36

EGO to przekleństwo i antidotum na proste szczęście.

zgłoś

Janusz38
7 lutego 2013 o 13:35

to proste... i art... wszystko złe zaczyna się od pychy !!! dokładnie od pychy

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się