kobalt
wieczór rozedrgał niebo
przeciągłym rykiem silników
za horyzontem krew wsiąka w piasek
marnotrawnie
termodetekcja zawodzi młode komarzyce
ciężarne pustynią przysiadają na karku
poznają nowe smaki
kopulując opowiadają przypadkowym partnerom
o hamburgerach i frytkach jedzonych palcami
pierogach z kapustą i grzybami
o szparagach popijanych czerwonym winem
oparty o skały mężczyzna poprawia turban
na kolanach granaty spluwa
na ziemię czerwonymi pestkami
komarzyca wysysa krew
kobalt z nieba
w takich okolicznosciach to i wolfram z nieba tez sie moze zdarzyc...
zgłoś
całość bardzo ale najbardziej trzecia strofa pozdrawiam
zgłoś
komar lokalne w pierwszej i ostatniej części. wiersz miał wcześniej inny tytuł, naprowadzający na inne komary. jednak został zmieniony (tytuł). autorce wiersz wydaje się czytelny ;)
zgłoś
zacierasz ślady po sobie
zgłoś
moment z granatami i spluwą/spluwaniem rewelacyjny :) kobalt to jaki ma kolor?
zgłoś
kobaltowo niebieski ;-)
zgłoś
dla mnie rewelacja
zgłoś