Delikatnym wiatrem i słońcem otulona,
ze świeżością wpadam w moje rozpostarte ramiona.
Dźwięk rozchodzi się po wodzie, gdy piszczę,
goniąc za czerwono-niebiesko-zielonym motylem-latawcem w białe plamki.
Puszczam go, a on wzbija się wysoko w niebo,
a ja biegam razem z nim po zielonej łące.
Mam na stanie lato inne/ wiatr gorący, słońce praży/ stawy suche i nieczynne/ jest patelnia, da się smażyć/ Więc gdy deszczu wszystko pragnie/ ptaki, żuczki i motyle/ stawiam wodę, tak zasadnie/ by kąpały się nie w pyle ;))
zgłoś
U mnie jest bardzo, soczysta, zielona trawa:) wczoraj po niej biegałam, dzisiaj też będzie powtórka w innej, pięknej sukience, bardziej letniej:)
zgłoś
U mnie po trawie stopy w japonkach się rani i chrzęści przy każdym kroku Gdzie nie ma odrobiny cienia, to wyschła, stawy w okolicy bez wody, strumyki nie płyną, u mnie wokół domu tłok. Wszędzie porozstawiane pojemniki z wodą, okoliczne ptaki (swoich nie liczę;) korzystają z niej, też z kąpieli. Gdzie Ty mieszkasz Weroniko? :))
zgłoś
Mieszkam w Warszawie, Violetta:) na Powiślu, są miejsca, gdzie są drzewa, jest zielono:)
zgłoś
Przepraszam, zwykły lapsus, oczywiście, Violetto. Warszawa tłumaczy stan Twojego lata. Ja się łapię na tzw południe i mamy tu częściej temperaturę kilka stopni wyższą, niż u Was. To robi dużą różnicę, także w kwestii opadów, ale cieszę się, że macie choć trochę lepiej. U nas to już się robi bardzo męczące, te ostatnie wysokie temperatury sięgały 38 stopni. :)
zgłoś
Bywają dni gorące jak ten weekend, ale w lipcu sporo padało. Było trochę ciepła i chłodu. Gdy chodzę na spacery to praktycznie jestem w cieniu, jest przyjemnie wśród drzew ochłodzić się. Jest piękne zielone lato, z lekka już jesiennymi listkami opadłymi. Na pięknej lace się tarzała, jak dziecko, czytałam sobie książkę, zawsze biorę jogurtowy koktajl z natką i owocami, wodę i spędzam czas na dworze:) lubię tak na świeżym powietrzu:)
zgłoś
Właśnie, okoliczności przyrody iście letnie ;) U mnie już jesienne, podwórko co dzień zasłane opadłymi liśćmi, trawnik wyschnięty. Pozyskaną wodą z deszczu ratuję krzewy, drzewa i warzywnik, a to pochłania mnóstwo wody. Padało raz w lipcu, w sierpniu jeszcze nie, temperatury za to i wiatr, który dodatkowo suszy były jak powyżej napisałam. To wygląda tragicznie, niestety.
zgłoś
widziałem motyla... zdjęłaś go z sukienki...
zgłoś
Być może:)
zgłoś