Delikatnym wiatrem i słońcem otulona,
ze świeżością wpadam w moje rozpostarte ramiona.
Dźwięk rozchodzi się po wodzie, gdy piszczę,
goniąc za czerwono-niebiesko-zielonym motylem-latawcem w białe plamki.
Puszczam go, a on wzbija się wysoko w niebo,
a ja biegam razem z nim po zielonej łące.
Mam na stanie lato inne/ wiatr gorący, słońce praży/ stawy suche i nieczynne/ jest patelnia, da się smażyć/ Więc gdy deszczu wszystko pragnie/ ptaki, żuczki i motyle/ stawiam wodę, tak zasadnie/ by kąpały się nie w pyle ;))
zgłoś