złotą nića szkicuję obraz przyszłych dni
przez szkiełka widzę niebieską rzeczywistiść
słowa układam jak karty
przebieram nóżkami
w świńskim truchcie
jak kaleka
pijak na chodniku nikt go nie podniesie
by wrzucić do kosza
pószcza pawia
albo paw w puszczy
ściskam w ręku
zamiast zielonego kamienia twoją dłoń
ciepło uczuć miesza się w kipiącej radości
serce unosi lekko klatkę
pełną gołębich piór
gołębie się zagryzły
w milczeniu utykasz w ciągu dnia
taa, nikt nie podniesie śliny z chodnika, cudności puścić, u otwarte, do licha, korekta przeca w wordzie jest, jak nie ma - to se zainstalowac wersjue próbna czy inną promocyjną co się stało z gołebiami, zadziobały się?
zgłoś
nie, to nie jest dobry wiersz - "przebieram nóżkami" - naprawdę? i koszmarek tutaj:"ślina na chodniku nikt jej nie podniesie by wrzucić do kosza i póścić pawia emocje pozytywne są dobre (....) - dobrego, ekologicznego wieczoru;)
zgłoś
to jest lipa!
zgłoś