moje miasto
budzi o piątej zero
świt wysuwa nos
noc układa się do snu
światła latarni
głaskają betonowe chodniki
psie kupy w nieładzie jak puzle
omijam by dojść do samochodu
gołębie wydziobują okruszki wspomnień
dobijam do brzegu
moje miasto
budzi o piątej zero
świt wysuwa nos
noc układa się do snu
światła latarni
głaskają betonowe chodniki
psie kupy w nieładzie jak puzle
omijam by dojść do samochodu
gołębie wydziobują okruszki wspomnień
dobijam do brzegu
w sumie trochę to obrazowanie troszku naiwne, a kupy na przełamanie niewiele zmieniają. no i pointa lekko z sufitu takie sobie
zgłoś
słaby wiersz napisany szybko przy kawce porannej ,ale dzięki barth .Pozdrawiam.
zgłoś