2 września 2010

poezja

Yaro
Yaro

moje miasto

moje miasto
budzi o piątej zero
świt wysuwa nos
noc układa się do snu
światła latarni
głaskają betonowe chodniki
psie kupy w nieładzie jak puzle
omijam by dojść do samochodu
gołębie wydziobują okruszki wspomnień
dobijam do brzegu

guccilittlepiggy
2 września 2010 o 09:58

w sumie trochę to obrazowanie troszku naiwne, a kupy na przełamanie niewiele zmieniają. no i pointa lekko z sufitu takie sobie

zgłoś

Yaro
2 września 2010 o 20:43

słaby wiersz napisany szybko przy kawce porannej ,ale dzięki barth .Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się