13 lipca 2011

poezja

RENATA
RENATA

letni dzień

Letni wiatr rozwiewa warkocze dziewcząt
i moherowe berety gdzieś między
cmentarzem wspomnień a pchlim targiem
buszują....
nie zapomnij i ja nie zapomnę
wszak w przyciasnych bucikach
ciężko wypełnić szarość oczu i chodników
uśmiechem
przecież
pamietam
gdy pocałunki pachniały miętą
a ja niosłam ogień ogrodu eden
przed siebie dla ciebie
w zawieszonym na jawie śnie

dam i ty daj ten kraj ten raj
ten krzyk się wrył i w lód się wbił
roztopił serca zdziwione
dalekim samotnym mostem

a wiatr wciąż wiał

Jarosław Jabrzemski
13 lipca 2011 o 23:42

Jest lepiej.

zgłoś

Istar
13 lipca 2011 o 23:44

depcze JJ, ale też szukam sita/ Renato i to jest to co ja lubię, tylko tyle

zgłoś

Darek i Mania
13 lipca 2011 o 23:53

przeciez * a poza tym moim zdaniem ładnie :)

zgłoś

Istar
14 lipca 2011 o 14:52

chyba się wczoraj przeleciałam po emocjach, dziś biją moherowe berety, szkoda

zgłoś

Letni dzień... Wielkie miasto... Koszula i marynarka pływają na plecach w lepkim pocie... Lecz wiatr przywołuje do porządku rozparzony słońcem dzień... Wiatr miłości i pożądania, zapraszający do pocałunków, do, niby przypadkowych, muśnięć dłoni, policzków... Przyciasne buty szarości można zdjąć w marszu do spełnienia... Warkocze dziewcząt odpłynęły w niewidzialność, pozostał jeden, którego dotknąć bez wzruszenia nie sposób... Zdziwiony krzyk snu na jawie..., może jawy we śnie...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się