|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (1247) Prose (22) Diary (96) Photography (218)
Postcards (34) About me Friends (122) Collections (4) | |
Letni wiatr rozwiewa warkocze dziewcząt
i moherowe berety gdzieś między
cmentarzem wspomnień a pchlim targiem
buszują....
nie zapomnij i ja nie zapomnę
wszak w przyciasnych bucikach
ciężko wypełnić szarość oczu i chodników
uśmiechem
przecież
pamietam
gdy pocałunki pachniały miętą
a ja niosłam ogień ogrodu eden
przed siebie dla ciebie
w zawieszonym na jawie śnie
dam i ty daj ten kraj ten raj
ten krzyk się wrył i w lód się wbił
roztopił serca zdziwione
dalekim samotnym mostem
a wiatr wciąż wiał
Jest lepiej.
report
depcze JJ, ale też szukam sita/ Renato i to jest to co ja lubię, tylko tyle
report
przeciez * a poza tym moim zdaniem ładnie :)
report
chyba się wczoraj przeleciałam po emocjach, dziś biją moherowe berety, szkoda
report
Letni dzień... Wielkie miasto... Koszula i marynarka pływają na plecach w lepkim pocie... Lecz wiatr przywołuje do porządku rozparzony słońcem dzień... Wiatr miłości i pożądania, zapraszający do pocałunków, do, niby przypadkowych, muśnięć dłoni, policzków... Przyciasne buty szarości można zdjąć w marszu do spełnienia... Warkocze dziewcząt odpłynęły w niewidzialność, pozostał jeden, którego dotknąć bez wzruszenia nie sposób... Zdziwiony krzyk snu na jawie..., może jawy we śnie...
report