24 czerwca 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

POSTRZAŁ

Biedny, nieogolony chłopczyku - ubierz się,
nie stój w kącie jak za karę. Co miałam
zobaczyć i tak umknęło; trudno się skupić
na nagim ciele, kiedy krew cię zalewa,
że ono takie biedne, że się poddało i nie lśni.

Odziedziczony po Andżeli ze stosem
pulowerków - miałeś mnie chronić, a nie być
topniejącym w szybkim tempie spadkiem.

To inny oddział drogi pacjencie - tutaj wredna
salowa zaraz sprzeda ci kopa, nikt nie pomoże;
twój lekarz wypisał się stąd na własne żądanie.

Zostaliśmy sami. Wymawiam ci kuchnię,
wszystkie korytarze i kąty. Dzwoń do biura
numerów, poproś o namiary jakiegoś pola
bitwy. Pojedź, przetrwaj, potem się zobaczy.

Wanda Szczypiorska
24 czerwca 2010 o 12:14

Jestem pierwsza.Pan Jarosław mnie nie ubiegnie. Wiersz jest doskonały.

zgłoś

Mirka Szychowiak
24 czerwca 2010 o 13:00

Pan Jarek na pewno opala dupkę na Wybrzeżu:)

zgłoś

No hole in the water
24 czerwca 2010 o 14:26

"Dzwoń do biura numerów, poproś o namiary jakiegoś pola bitwy. Pojedź, przetrwaj, potem się zobaczy." - o ja pitole!!!

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 czerwca 2010 o 14:51

Jest to niezmiernie ciekawa i intrygujaca historia, w którą nie chciałabym wnikać zbyt głęboko przez dyskrecję. A jednak zastanawia mnie wątłość i bezradność tego pana i to, że został odziedziczony ze stosem pulowerków oczywiście do prania. A było do przewidzenia, że chronić nie będzie, wręcz przeciwnie. No, ale dla biedaka nie wszystko jeszcze stracone, sądząc z puenty.

zgłoś

Mirka Szychowiak
24 czerwca 2010 o 17:44

Dziękuję Państwu za lekturę. Jeśli chodzi o tego ciamajdę, to rzecz jasna ktoś realny. Jestem idealną sluchaczką; z natury gadatliwa, zamykam się, kiedy ktoś zabiera głos i się wczuwam i słucham. Jest to pewnego rodzaju pasożytnictwo, bo mnóstwo zasłyszanych, widzianych, obserwowanych historii, zdarzeń - zamieniam w (głównie) wiersze. Bohater tego tekstu czytał go, ale dopiero wtedy, kiedy powrócił z pola bitwy. Został istotnie odziedziczony przez moją znajomą:) Andżela go przehandlowała:)

zgłoś

Pi.
24 czerwca 2010 o 19:53

umiejętność słuchania to poważna zaleta. ileż dziewcząt wysłuchałem w skupieniu. :)

zgłoś

Mirka Szychowiak
24 czerwca 2010 o 20:26

I do mnie dziewczęta się lepiom:) (cała w pąsach)

zgłoś

No hole in the water
24 czerwca 2010 o 23:57

Jakoś się nie dziwię ;)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 czerwca 2010 o 10:48

Hi hi, niestety nie ubiegłem, sempiterny nie opalałem k sozaleniju:):) mimo że było słoneczko jak się patrzy( teraz szarówa , w nocy padało) A wiersz- oczywiscie świetny, jedynie mam pytanie Mirko czy oglądałas irlandzki film"Spowiedz Angeli"? Te pulowerki Andzeli -to akurat mialem przed oczami ów film:):)Ale wiem ze to inna Andżela:):)Nie Davis oczywiscie:):) Pozdrawiam z pochmurnej Gdyni:):)

zgłoś

Mirka Szychowiak
25 czerwca 2010 o 19:52

Nie oglądałam:)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
27 czerwca 2010 o 14:02

raport z pola bitwy 24 czerwca. stagnacja. w ciagu calego dnia zanotowano jeden strzal ktory pozostawil wielka dziure w ziemi i wzbil mase pylu. prawdopodobnie wiersz bardzo duzego kalibru. przetrwalismy bez strat...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się