Wyprowadził je z rozżarzonego piachu w sam środek
piekła. Teraz czekają cierpliwie, aż wiatr zawróci rzeki.
W żadnej z prowincji nie ma miejsca dla świętych słoni,
ich brzemiennych samic i wysoko urodzonych krewnych.
Z wiekiem przybywa bezradności, ubywa bezpiecznych
miejsc. I chociaż miasto jest zawsze stolicą jego smutku,
dla nich miało być miejscem, w którym uda się rozmnożyć
szczęście, ułaskawić wyklęte ptaki, pobłogosławić ziemię.
Miasto ciche jak cmentarz, żałobnicy pochyleni, milczący.
Wszystko stoi w miejscu, święte słonie zastygają powoli
i nie będzie komu zaświadczyć o cudzie narodzin, o bólu
krótkim i pięknym. Łaska oddala się, jak ostatni oddech.
Mirko-a to ostatnie łlapie wprost za gardło:" Łaska oddala się, jak ostatni oddech." Bardzo na tak.
zgłoś
Jarek mnie uprzedził, z komentarzem a to z tego powodu, że mnie złapało właśnie za gardło.
zgłoś
dobre wiersze popychają do przodu... dodałaś mi pędu...
zgłoś
Wzbraniam się przed ocenami, ale cieszę się za autora i gratuluję gdy wiersz jest obiektywnie dobry... Frapująca jest treść... - Ostatni zajazd na Litwie. Solidarność pokazała, że u nas ostatnie zajazdy raczej się powtarzają, chociaż może w bardziej pięknej bo pokojowej formie...
zgłoś
wracam do tego wiersza i wracam... wiersz idealny...
zgłoś