24 września 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Dzień spuchlaka

Przychodzi bez zapowiedzi, żadnych znaków,
przyczyny. Powiedzmy – budzę się,
noc bez zobowiązań, sen przyrodniczy.

Ledwo oko zaczyna łykać światło,
a już myślę – o czym tu dzisiaj popłakać?
I wszystko będzie się tak smarkać
do wieczora.

W tym stanie, mogę najwyżej wzmacniać
ceremonie pogrzebowe albo wchodzić w duo
lamento, ze świeżo rozwiedzioną sąsiadką.

W takie spuchnięte dni, lepiej nie wypływać
na szerokie wody. Kiedy przestanę padać,
poczekam na słońce.

Jarosław Trześniewski
24 września 2010 o 08:56

Dzień świstaka a dzien spuchlaka- diametralnie się różnią. Tak bez zapowiedzi.nieustanny repley. Słonecznie pozdrawiam w złotą polską:):)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 września 2010 o 10:49

Mogłabym być tą sąsiadką. Płakać razem zawsze raźniej

zgłoś

Wanda Szczypiorska
24 września 2010 o 11:58

A uczucie irracjonalnej rozpaczy i poczucie równie irracjonalnej krzywdy peelka zna?

zgłoś

Mirka Szychowiak
24 września 2010 o 14:09

zna, zna:)

zgłoś

LadyC
2 października 2010 o 19:46

To ja mogę być tą z naprzeciwka. Tylko sprawdzę kiedy mogę sobie pozwolić na spuchlaki z rana :)

zgłoś

Marion
28 listopada 2010 o 16:35

Mirko, mam Twoje tomiki. Jakoś tak mimo woli jeden z nich otworzył mi się na tym wierszu. Strzał w dziesiątkę. Jestem ostatnio takim spuchlakiem, powody są realne i mnóstwo irracjonalnych. Jesień i zima, po prostu. A tekst bardzo dobry.

zgłoś

Mirka Szychowiak
28 listopada 2010 o 17:14

Dzięki:) Ja spuchlakiem bywam bardzo często. I nie zawsze wiem, jaki jest powód

zgłoś

LadyC
12 sierpnia 2011 o 22:38

A tutaj sobie wracam w dzień spuchlaka. Dziś dzień dumaka i też wracam.

zgłoś

Ustinja21
12 sierpnia 2011 o 23:07

Genialne :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się