Jakie wielkie i brudne - Gustaw patrzy
na swoje ręce i szybko odkłada kawał
chleba. Kopał dzisiaj rów ochronny;
zbiera się na deszcz i nie ma co czekać.
Jest brudny i zmęczony, a chleb taki czysty.
Hop, hop, żołądku, musisz zaczekać!
Gustaw urządza kąpiel i wielkie pranie!
Ciało wyszorowane piachem szorstkie
i czerwone, jeszcze trzeba brodę rozplątać,
włosy palcami rozczesać. Ile to przy jednym
człowieku roboty - denerwuje się Gustaw.
Ubranie schnie na gałęziach; Wygodnie ci
z tą nagością, bezwstydo - oj, ale dobrze!
Bieli się na trawie jak chleb i wyciąga po
niego rękę, urywa po kawałku - smakuje mu
ta czystość.
fantastyczny cykl Mirko Gustaw ci naprawde swietnie wyszedl!!! az musialam cie skomentowac!!!!
zgłoś
jeja jeja:)
zgłoś
doceniasz pewnie to!! ale jeszcze cos mi sie twojego spodobalo wizyta u dziadka :P
zgłoś
Spodobało się o wiele więcej, wiem to, no, ale..:))
zgłoś
no tak:) jeszcze temperament :)
zgłoś
Cudo!
zgłoś
jw. z chęcią zakupiłabym sobie całą serię wydaną w formie książkowej:) pozdrawiam
zgłoś
Ile to w jednym czlowieku roboty:):)
zgłoś